czwartek, 14 stycznia 2016

Kostium muchomorka i Zo, królowa powiatu

Kostiumy dziecięce są chyba teraz na czasie, więc pokażę Wam w czym Zofia zgarnęła pierwsze miejsce w konkursie na najlepsze przebranie w barwach biało-czerwonych z okazji Dnia Niepodległości.

Pomysł na uczestnictwo nie był mój. W zasadzie to zostałam zwabiona podstępnie, bo komu by się chciało z własnej woli po nocach wyszywać cekinami tiulową spódniczkę, co nie? Zadzwoniła do mnie sąsiadka, bardzo znudzona życiem na zwolnieniu lekarskim i wciągnąwszy mnie w niezobowiązującą rozmowę na tematy powszednie, znienacka zaatakowała mnie propozycją udziału w konkursie.

Usiłowałam jakoś delikatnie wycofać się rakiem z niewygodnego tematu, ale nagle poczułam całą swą wyrodność - biedne dziecię chowane wśród pól, łaknące kontaktu rówieśniczego i  spragnione wrażeń innych, niż obserwowanie traktorów, koparek i dźwigów. A co mi tam (myślę), wystarczy dwulatkowi założyć czapkę z uszkami zwierzątka i poziom słodkości przekracza granicę atmosfery (mówię, niby to swobodnie).

Kiedy zgoda moja została werbalnie przypieczętowana, okazało się, iż do dnia następnego muszę wypełnić kartę uczestnictwa z rubryką, która z detalami opisuje kostium. Mój radosny pomysł na czapkę z uszkami i czerwone legginsy z nagła sklęsł, bo w druku nie wyglądał już tak dobrze jak w mowie.

Gorączkowe rozmyślania doprowadziły mnie do wizji Zofii przebranej za bociana. Oczyma duszy już widziałam te piękne skrzydła na rękawach. Jedyne, czego dusza nie mogła sobie jakoś wyobrazić, to Zofii z dziobem i to ostatecznie przypieczętowało upadek idei. Plus brak czerwonych rajtuzek.

Aż nagle, apatycznie scrollując google, zauważyłam tego burdowego muchomora. Traf chciał, że miałam ten numer, miałam surowce i  (o cudzie) miałam białe rajtki! Zrezygnowałam z krepowej kryzy na kapeluszu, bo obawiałam się dosyć słusznie, że ten i tak jest  wystarczająco duży, by obciążyć mały łepek.

Spódniczkę uszyłam z moskitiery na niemowlęce łóżeczko (nieśmigana, wszak Zo nie korzystała z łóżeczka) i wyszyłam cekinami (w oryginalnej wersji występuje spódniczka kupna, wyklejana kamykami). Dostojeństwa dodaje jej podszewka z naturalnego jedwabiu, pozyskanego ze starej bluzki. Z troczków tejże postanowiłam doszyć kapeluszowi wiązanie pod brodę (w oryginalnej wersji kapelusz trzyma się wyłącznie na gumce) i to było genialne posunięcie.

Zo na początku chętnie przymierzała spódniczkę. Zakładała do niej skrzydełka i twierdziła, że jest Amber*. Ta faza jednak szybko minęła i mały szkodnik radykalnie zmienił front. Zo odmawiała mierzenia czegokolwiek, więc szycie kapelusza odbywało się po omacku.

Niestety, na kwadrans przed uroczystością wciąż konsekwentnie trzymała się obranej ścieżki, co postawiło całe przedsięwzięcie pod znakiem zapytania. Spódniczkę ubrałam jej cichcem na miejscu, kiedy Zofia jak zahipnotyzowana wpatrywała się w dziecko przebrane za gigantycznego orła. Kapelusz wcisnęłam jej na głowę, kiedy już kroczyła schodami na scenę i tu właśnie uratowały nas troczki - nie udało się jej go ściągnąć, a jedynie przekrzywić:>

Cała historia kończy się happy endem, pierwszym miejscem na podium i paczką klocków Lego. Zofia uzyskała status gwiazdy i gdyby umiała się podpisać, to po imprezie rozdawałaby autografy.







Czapka muchomora uszyta na podstawie wykroju nr 146, Burda 1/2013

*Amber - bohaterka bajki "Jej wysokość Zosia". Zo odwoływała się do odcinka o Halloween, w którym Amber zamienia się w motyla.

12 komentarzy:

  1. Rewelacja! Świetne wykonanie, a troczki przy kapeluszu wagi ciężkiej wydają się koniecznym elementem konstrukcyjnym.
    Ja chciałam poszaleć w tym oku, ale ma latorośl zaparła się w kwestii kostiumu spidermana z hm i tyle widzieli karnawałowych szaleństw ;)
    Pozdrawiam serdecznie!
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, dziękuję! Na szczęście Zofia jeszcze nie posiada preferencji w tym względzie. Generalnie bojkotuje każde przebranie:> Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Rewelacja! Miejsce na podium w pełni zasłużone! Powinni jeszcze dawać nagrody Mamom za ich pomysłowość i wykonanie kostiumów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)! Moją nagrodą jest przywilej wyczesywania małych elementów Lego z dywanu o długim włosiu:>

      Usuń
  3. Och! Też mnie czeka w najbliższym czasie kostiumu. Na balik. Dość niestandardowego.
    Rozmowa wyglądała tak:
    - Witek, będzie balik w przedszkolu, za co chcesz się przebrać? Może być cokolwiek chcesz. [Teraz wiem, że TAK nie należało mówić. Teraz]
    - Eeeeee... kceeeeem... za dzika!
    - Za dzika? Z brązowym futerkiem i kłami? [Tak, wiem że to szable, ale nie chciałam wprowadzać dodatkowego zamieszania...] A może za... pirata? [Już widzę ten strój: czerwona bandana - jest, bluzka w paski - mam materiał ze swojej kiecki, chwila szycia, opaska, szabla - 5 minut cięcia filcu i kartonu]
    - Za pirataaaa?! [z niedowierzaniem i zachwytem - hura!]
    - Noooo [zachęcająco]
    - E, nie. Za dzika.

    Kurtyna :)

    A muchomor piękny! Nagroda zasłużona

    PS. Witas uwielbia oglądać Zosię. Szczególnie odcinek gdy braciszek zostaje pomniejszony ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chichotałam z tej anegdotki cały wieczór, choć to chyba niezbyt etyczne z mej strony, gdyż Ty, bidulko, pewnie rzeźbisz teraz pracowicie szable ze styropianu:)

      Usuń
  4. Gratulacje dla Was! Pięknie to wszystko wyszło.
    Co prawda, przebranie za muchomora źle mi się kojarzy, gdyż byłam za niego przebrana w przedszkolu, a tak chciałam być księżniczką, wróżką. No, ale moja mama miała dziwne preferencje, bo albo żaba, albo muchomor, a zwiewna, kobieca istota nigdy.
    Moje dzieci na tyle duże, że w tym roku jedynie musiałam wyczarować stroje dla Heroda i pastuszka. Pelerynę dla pierwszego zrobiłam z indyjskiej zasłony (sh)bogato przetykanej złotem. Na bogacio było;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Mogę sobie poużywać, póki Zo nieporadnie posługuje się językiem polskim i nie potrafi jeszcze stawiać żądań:) Potem będę pewno szyć te wróżki i księżniczki, niech ma. Herod musiał być wspaniały, mam nadzieję, że pastuszek nie zazdrościł za bardzo splendoru;)

      Usuń
  5. Córa musiała wyglądać czadersko, więc jestem przekonana o słuszności przyznania jej pierwszego miejsca :D. Szacun za wykonanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyglądała uroczo, przyznaję:P Dzięki serdeczne!

      Usuń
  6. Ojej ale słodki kostiumik! Fajnie, maluchy dają się ubrać w takie słodkie cudeńka, bo po 4 roku życia to albo Elsa albo Kopciuszek bądź inna królewna. Mówię tu oczywiście o dziewczynkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to czeka:) Dzięki serdeczne!

      Usuń