niedziela, 1 listopada 2015

Cardigan oversize, czyli wszyscyśmy w jednej Angie

Dołączyłam do kultury masowego szycia Angie. Po obejrzeniu go po raz enty na fyfnostym blogu powzięłam uroczyście decyzję - szyję! Jedyną trudnością z jaką zderzyłam się czołowo zaraz na początku wcielania postanowienia w życie, było zdobycie wykroju. 

Sprawa mogłaby być prosta, ale jednocześnie kosztowna, gdyż na serwisie aukcyjnym cena za tę Burdę była absolutnie przeszacowana, a ja zaparłam się zadnimi nogami i nie zamierzałam przepłacać. W sukurs przyszła mi miejscowa Pani Kioskarka, z którą weszłam w bliższą znajomość kilka lat temu, w związku z problemem z Wyborczą.

Miałam mało szkodliwy nawyk kupowania sobotniej Gazety Wyborczej, celem pozyskania Wysokich Obcasów, czyli jedynej gazety damskiej, którą poważam. Po mojej przeprowadzce na wieś (jakieś sto lat temu) okazało się, że sobotnia Wyborcza to jest towar absolutnie nie do dostania. Może i jest w sumie jakieś pięć egzemplarzy w trzech kioskach w promieniu pięciu kilometrów, wszelako znikają około ósmej rano i pozostają w sferze głęboko wypartego wspomnienia kioskarza.

Początkowo męczyłam mojego przyjaciela, pracującego w drukarni, o chomikowanie dla mnie egzemplarzy WO, które sobie potem hurtowo odbierałam. Sobotnie śniadania spędzałam jednakoż o suchym pysku, czyli bez gazety. Nie było to rozwiązanie idealne.

Aż w końcu, w sąsiedniej wiosce znalazła się Pani Kioskarka, która otoczyła moje czytelnicze preferencje matczyną opieką i od tego czasu mogłam być spokojna o oprawę sobotnich śniadań. Zawsze czekał na mnie pakiet świeżej prasy, bo Pani Kioskarka pamięta, co czytają jej klienci :O

 Otwarłam więc przed nią swoje skąpe i rozdarte serce i wyznałam, że zedrzeć chcą ze mnie ostatnią koszulę w zamian za wykrój na sweter. Czyż to się godzi?! Nie godzi się, przyznała Pani Kioskarka o matczynych zapędach i tydzień później piastowałam już w objęciach swój egzemplarz Burdy.







Wykrój prosty i mało skomplikowany. Ułatwiłam sobie zadanie i tył wycięłam z jednego kawałka, rezygnując ze szwu środkowego (w sumie to po co on tam jest, może wiecie?) Żeby zbilansować jednak to ułatwienie, utrudniłam sobie życie zapominając o większych zapasach na podłożenie rękawów, więc wykończyłam je pliską. Całość z polaru wełnianego.

Cardigan jest prawdziwie oversize! To jest oversizowy oversize. Trochę aż nazbyt jak na moje potrzeby. Wartałoby go skurczyć. Skrócić. Ale uwielbiam go miłością nieracjonalną. Zjeżdża mi z ramion, zimno mi w szyję (przydałby się komin), nie mieści się pod płaszczem, nie ma kieszeni... Ale noszę i uwielbiam. Na przekór rozsądkowi. Miłość jest ślepa. W moim wypadku solidnie krótkowzroczna.


42 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Maksymalnie dwie i pół. To moje ostatnie słowo:)

      Usuń
    2. Na Granę i dziecko ! ;) No fakt, można się opatulić solidnie!

      Usuń
  2. Grando - jeśli jeszcze tego nie robisz - powinnaś zarabiać na życie pisaniem:-) opowieśc mnie rozbawiła szczerze! Pozdrawiam i ciesz się swoją Angie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne! Kiedyś się zastanawiałam, czy nie zacząć pisać historii z życia wziętych do jednej z tych gazet za złotówkę:D Ale przeczytawszy kilka, doszłam do wniosku, że chyba nie starczyłoby mi fantazji:D

      Usuń
  3. Też bym nosiła. Ciepłe i wielkie, czegóż trzeba więcej na jesienne chłody? No może jeszcze takiej Pani Kioskarki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze jednego swetra z golfem pod spód. Nie lubię marznąć:)

      Usuń
  4. Bo burda tak ma - oversize znaczy bardzo wielki over i jeszcze wiekszy size.
    Ale Twoja Angi jest urocza i wcale nie wyglada na za duza, tylko zamaszyscie opatulajaca - akurat jak trzeba.
    I kolorek ma - na poprawe humoru.
    Bardzo ladanie.
    Pozdrawiam
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie! Trzeba mieć na uwadze burdowe "oversize me".

      Usuń
  5. Boski!! :)pozdrawiam Karolina

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak dla mnie duży to mało powiedziane... ale za to idealnie może pełnić funkcję koca, gdy siedzisz na kanapie- wystarczy podciągnąć kolana pod brodę, opatulić się swetrzyskiem i już jest cieplutko ;-) Też mi się podoba ten model, ale ta wielkość... lubię oversize ale chyba nie aż tak ;-) muszę pomyśleć jak to coś ciut zmniejszyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim skrócić. To raczej długość dla płaszcza. Faktycznie, nadaje się idealnie do kokoszenia na kanapie. Szkoda, że nie mam kiedy:D

      Usuń
  7. Kiedy kupilam te Burde, jak wyszla, to rzucilam sie od razu z zamiarem uszycia tegoz swetra. Ale czas mijal i milosc od pierwszego wejrzenia okazala sie jednak chwilowym zauroczeniem. Wiec nie uszylam, i do dzis nie zaluje. Uwilebiam oversize, ale rekawy nietoperze to jednak nie jest moja ulubiona historia. Ale Ty w swojej Angie wygladasz swietnie. Kolor jest fantastyczny! Szkoda, ze nie ma zblizenia na fakture materialu, bo z daleka :) prezentuje sie bardziej niz ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa! No właśnie - do listy lamentów nie dodałam, jaka to mordęga te nietoperzowe rękawy. Na pewno nie ułatwiają szamotaniny związanej z umieszczaniem dziecka w foteliku samochodowym. Bardzo mi się podobają, ale praktyczne nie są. Chyba już się więcej nie zdecyduję. Tutaj można sobie obejrzeć z bliska materiał- http://sklep.supertkaniny.com/pl/p/Polar-welniany-Morbido-Melanz/6777

      Usuń
  8. Fakt, z rozmiarem trochę zaszalałaś ;) zgaduję, że szyłaś swój sklepowy ;) A ten szew na plecach jest po to, że jak się już uszyje prawie całą Angie, która okaże się za duża, to bez uszczerbku na wyglądzie pleców można bez oporów ściąć blisko 10cm ;) (historia z życia wzięta) Bo szew, to szew, a że Angie jest wtedy dużo mniej, działa jej tylko ja krzyść :)
    Nie wiedziałam, że jest coś takiego jak wełniany polar... całe życie człowiek się uczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wiedziałam:) Ale skusiłam się i jestem zadowolona. Ciepłe, grube, wełniane i nie pruje się jak dzianina wełniana.

      Usuń
  9. Cudo!!
    Zakochałam się w tym kolorze i całym swetrze.
    Bardzo mój styl. :)
    Ja bym wiele nie zmniejszała, jedynie, żeby nie spadał.
    Prześliczny. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też go bardzo lubię mimo wszystko - za kolor i materiał. No fajny jest, niech mu będzie! Dzięki serdeczne!

      Usuń
  10. Oho przybijam piątkę! Z tą różnicą się totalnie odkochałam po zszyciu i oddałam Mamie :P
    Tajemnica tylnego szwu też była dla mnie zadziwiająco niepotrzebna :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Bajeczny , nawet długość jest ok. Szerokość - nie mam zdania.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mam problemu z szerokością. Tylko te rękawy są trochę nieporęczne, ale jak wszystkie nietoperze...

    OdpowiedzUsuń
  13. O mój ulubiony sweter szyty na (prawie) masową skalę :) Ja swoje trochę skracałam i zmniejszałam po bokach :) Dzieci drogie szew na plecach jest po to żeby zszycia plisy tworzyły ze szwem jedną całość. Ja też pozbawiałam tył szwu, wizualnie wygląda to gorzej ale da się przeżyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chytrze! Może kiedyś spróbuję skurczyć ten wykrój, ale na razie dam szansę innemu. Niezbyt mnie to przekonuje - dla mnie lepiej wygląda bez szwu na plecach. Nie przeszkadza mi, że na plisy jest (oczywiście, lepiej, by go nie było:))

      Usuń
  14. Witaj, ja również nie mogę dostać nigdzie tego numeru...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za moich czasów był jeszcze na Allegro.

      Usuń
  15. Czadowy, czaję się na niego. Nie mam tego numeru burdy, ale to chyba ten sam wykrój co w jakiejś burdzie krok po kroku? A nawet jak nie to jakoś sobie może poradzę, taki wielki oversizowy krój, więc nawet jak będzie trochę inny to i tak się dopasuje przy owijaniu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma w tym wykroju wielkiej finezji, więc pewnie uda Ci się go samej narysować. Tak, wydaje mi się, że ten wykrój był w jeszcze w Burdzie Krok po Kroku, zdaje się, że na okładce. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam!

      Usuń
  16. To chyba ulubiony wykrój z "Szycia". Moją Angie musiałam zwężać nie raz, wychodziła trochę jak worek :)
    Twój sweterek wygląda jakoś o wiele lepiej niż mój przed przeróbkami :) Mośe i troszkę za duży, ale kolor świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie! Pewnie po skurczeniu nabrał uroku! Idę zobaczyć.

      Usuń
  17. Faktycznie, oversize bardzo! Ale widać po tych zdjęciach, jak bardzo go lubisz. Kolor przepiękny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie! Wszystko to prawda!

      Usuń
  18. Ja za każdym razem jak widzę Angie na jakimś blogu to sobie myślę, że i ja muszę w końcu zdobyć ten wykrój, bo sweter jest cudny.
    Faktycznie w Twoim wydaniu wyszedł oversize ale dodaje mu to dużo uroku.
    Piękny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie! W ten właśnie sposób i ja zostałam zanęcona. Nikt jednak się nie chwalił jego obszernością, więc nadrabiam zaległości:)

      Usuń
  19. Mi też bardzo spodobał się mi ten model z burdy, wykroiłam swój rozmiar, a potem zmniejszyłam o dwa rozmiary - faktycznie jest bardzo oversize :) Ty w swoim wyglądasz ślicznie, piękny kolor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie mojej imienniczce:)

      Usuń