czwartek, 22 października 2015

Jesienna wyprawka dla Zofii (sukienka i legginsy)

Ku swemu bezbrzeżnemy zdumieniu spostrzegłam, iż nie tylko aura zmieniła się na bardziej bezwzględną, ale na dodatek, jakby na przekór niskim temperaturom, wszystkie ubrania Zofii, mające rękawy a zwłaszcza nogawki, przemnożyły swą długość razy ⅞.

Stanęłam w obliczu kryzysu tekstylnego, któremu trudno było zaradzić. Wybycie na zakupy wiązałoby się ze scedowaniem opieki nad Zo na osoby trzecie, które niestety albo były niedostępne, albo nie znajdowały aprobaty w oczach mojego dziecka. Zakupy z przedsiębiorczą i niezależną dwulatką nie wchodziły w rachubę, bo niezwykle cenię sobie resztki swojego zdrowia psychicznego.

Mimo iż pisałam już nie jeden raz, co sądzę o szyciu dziecięcych ubranek (dla niewtajemniczonych mały reminder: przemożny i niezwykle realny lęk, że skończę szycie, dokładnie wtedy, gdy beneficjentka  odzieży właśnie świeżo zmieni rozmiar; roztrwonię swój cenny czas wolny na szycie ubrania, którego cykl żywotności zamknie się w jednym kwartale), musiałam przedsięwziąć jakieś kroki.

Heroicznie nadwyrężyłam moje święte sześć godzin na sen i tym morderczym kosztem powstały:

1) sukienka
2) legginsy

i więcej już szczęśliwie nic, bo Babcia Zo, poddawszy się zabiegowi chirurgicznemu, rozpoczęła swoje przymusowe wakacje pod hasłem l4. Modląc się w duchu żarliwie, by opieka nad hiperruchliwą dziewczynką, zmuszającą babcię do długotrwałej i intensywnej gry w piłkę nożną nie przyczyniła się do niepożądanych powikłań u tej ostatniej, ruszyłam na zakupy, które wybawiły mnie od produkcji konfekcji w rozmiarze 98. Chwalcie Pana!







Zasadniczo oba wykroje pochodzą z Burdy, ale zostały poddane rozlicznym modyfikacjom i znikomo mało przypominają pierwowzory.

1) sukienka 148 Burda 08/2014 w rozmiarze 98
2) legginsy 144 Burda 09/2013 rozmiar kombinowany

Z tymi burdowymi legginsami radzę uważać, bo rozmiarówka jest przeskalowana - wychodzą ogromne! By uzyskać zgrabne 98, wyrysowałam 74 i solidnie przedłużyłam nogawki. Oryginalne 98 są strasznie workowate.

36 komentarzy:

  1. Ale cuda! Śliczne te ciuszki! Patrzyłam w Burdzie na tę sukienkę z liskiem i jest na mojej liście już od dłuższego czasu. Nie mam córci ale siostrzenica będzie zadowolona ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję! Lisek jest, w istocie, kuszący! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowna aplikacja! Nie uciekaj przed szyciem w małych rozmiarach bo wychodzi Ci to pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło! Chyba czasem coś popełnię, bo szycie tych maleństw jest całkiem miłe:)

      Usuń
  4. Grandziu stwarzasz potencjalną konkurencję dla znanych marek odzieżowych specjalizujących się w szyciu ubranek dziecięcych. Bardzo udane uszytki, niby poste ale z fantazją i polotem. Legginsy w chmurki ujęły mnie za serce - są cudowne! Gdybym miała szyć dla Staśka to te chmurki koniecznie musiałby mieć błyskawice :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chmurki błyskawice, a co lisek? Wściekliznę;)? Dzięki serdeczne za miłe słowa! Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Zamiast liska - Diabeł Tasmański :]

      Usuń
  5. Powinnaś zupełnie porzucić zakupy ubranek dziecięcych! Za dobrze wychodzi Ci ich szycie. Rozumiem jednak, że te zakupy to taka poważna wymówka, coby pozwolić innym przekonać się jak fanstastyczną rozrywkę zapewnić im może Twoja urocza (na pewno w tym kompleciku) 2-latka. Ale przecież nie każde zakupy okazują się owocnymi... Zestaw do pozazdroszczenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdeczne dzięki za miłe słowa! Z zakupami również nie jest zbyt różowo, zwłaszcza jak się ma ograniczony budżet i nie można kupić tego, co się akurat podoba... Szycie pomaga nieco nadrobić niedosyt estetyczny kupnych ubranek.

      Usuń
  6. Twoja córka to szczęściara, ma zdolną mamę, która zawsze może uszyć coś fajnego i niepowtarzalnego. Piękna sukienka.
    Moja mama też szyła dla mnie sukienki gdy byłam dzieckiem. Pamiętam je do dziś
    Babcia robiła cudne swetry na drutach.
    Ja potrafię robić różne rzeczy na szydełku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cudowne, że je pamiętasz! Mam nadzieję, że Zo też wspomni lisa z nostalgią:) pozdrawiam!

      Usuń
  7. Rozczulily mnie i lisek i chmurki:).
    Tym bardziej, ze moja coreczka niedlugo zostanie mama i ja jako przyszla b. mam teraz straszne parcie na te miniaturki. Juz sie ciesze, ze bede mogla je szyc.
    Gratuluje starannosci! Wyglada bardzo profesjonalnie:).
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, dziękuję za miły komentarz! Serdecznie Ci gratuluję! Będziesz super szyjącą babcią:)

      Usuń
  8. Wyczarowujesz cuda! Genialnie, sama być chciała mieć jakiekolwiek zdolności manualne... ;) Ale obawiam się, że wtedy mój minimalizm byłby tylko na papierze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, bez obaw - doba miałaby nadal 24 godziny:D Dzięki serdeczne!

      Usuń
  9. Wyszło cudnie, aż szkoda, że nie będzie kolejnych uroczych sukieneczek

    OdpowiedzUsuń
  10. Niesamowite jakie cuda można stworzyć w warunkach domowych! Wiem, ze nie bardzo wypada wobec zapracowanej matki, ale szyj dalej!
    Pamiętam jeszcze czasy, gdy nawet zakupy w spożywczym (nie wspominając - o bogowie! - o drogerii...) były cudownym relaksem i spa wszechczasów. Na szczęście już nie są :)
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z rozkoszą robię zakupy w spożywczym:D A wizyty u dentysty to było moje spa. Raz prawie zasnęłam:D Zęby już zdrowe, ale chyba sprawdzę oczy:> Olu, pozdrawiam!

      Usuń
  11. Przeuroczy komplet! Warty tych bezsennych 6 godzin :)

    OdpowiedzUsuń
  12. śliczności :) kurczę jakby nie to, że imię i płeć się nie zgadzają to bym pomyślała, że sklonowano mojego syna. Cała rodzina (a już sąsiedzi z drugiego piętra w na 100 procent)ma dosyć piłki nożnej, nawet obiadu nie da zjeść w spokoju ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki! O! To nasze dzieciaki by się dogadały:)

    OdpowiedzUsuń
  14. No bez kitu i wazeliny - to najpiękniejsze ciuszki dziecięce jakie widziałam ostatnio. Lisek - rulez! Chmurki - bomba, patent do skopiowania!

    Znam ból szycia dla dziecka. Zanim się zabiorę, już rozmiar nieaktualny. Cenowo też nie zawsze wychodzi korzystniej (zwłaszcza jak się nie szyje z resztek, bo się wymarzy coś w konkretnym kolorze na przykład).

    Ale jest i jeszcze jedna kwestia: Witas konsekwentnie odmawia noszenia tego co mu uszyję. Z przekory :)
    Generalnie - ma w nosie co wkłada na się, ale wyczuwa jakoś, skubany, że daną rzecz szyłam ja i mówi "nie będę tego nosił, nie podoba mi się". Taki jest!
    Oczywiście po jakimś czasie mu mija i sam z siebie po daną rzecz sięga. I nosi z upodobaniem. Tyle tylko, że wiem to teraz, po kilku takich "bombach" w twarz, jakie od niego dostałam. Uroczo, co nie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż to koszmar! Nie wiem, jak bym się po czymś takim pozbierała. Chyba kazałabym mu szyć samemu:). A ile wiosen liczy Twoja krnąbrna latorośl?

      Usuń
    2. No nie? Masakra jakaś, Skunks niewdzięczny. Na szczęście opamiętał się w porę i teraz uwielbia nosić bluzę uszytą przez mamę :)
      Lat 3,5. Świeżo upieczony przedszkolak, więc już - w jego ocenie - jest Bardzo Dorosły. I może sam decydować co na siebie włoży. A czego nie włoży "bo nie".
      Sama słodycz ;)

      Usuń
    3. Trzy i pół?! Myślałam, że co najmniej sześć! Niech mnie drzwi ścisną! Niewiele mi zostało czasu:P Dobrze, że się w porę spamiętał.

      Usuń
  15. Dzień dobry,
    nigdzie nie możemy znaleźć zakładki "kontakt", a tym samym Pani adresu e-mail. Prosimy o kontakt w sprawie współpracy. Pani blog jest piękny! a szycie... fiu fiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry! Dziękuję za miłe słowa. Mój adres email jet chyba przy profilu autora, przyznaję, że trudny do zlokalizowania;) oto i on: lagrandaja@tlen.pl

      Usuń