niedziela, 9 sierpnia 2015

Letnie przypadki i retro sukienka

Życie rewiduje obecnie moje marzenia o zamieszkaniu na południu. Sprawy zaszły tak daleko, że nawet moje norowate, wilgotne, północne mieszkanie grzeje się w miłym cieple, oscylującym wokół 29 stopni Celsjusza.

Początkowo nawet mi się to wszystko podobało - sucho i ciepło,  nie muszę nosić latem po domu wełnianego swetra, zmalało  prawdopodobieństwo, że znowu spleśnieje mi nudelkula w szufladzie w kuchni... Nic tylko żyć i się prażyć.

Niestety, z czasem upał ukazał mi swoje posępne oblicze. Dziecię swe muszę trzymać w zamknięciu przez większość dnia, coby się nie odwodniło tudzież udaru nie dostało. Pomysły na zabawy w domu skończyły mi się już trzeciego dnia, bo Zo szybko się nudzi i przepada za świeżym powietrzem.

Zrezygnowana, zniosłam restrykcyjne obostrzenia iPadowe i dziecię dostało nieograniczony dostęp do Youtuba. No trudno, force majeure. Przez pierwszy dzień obie byłyśmy zadowolone. Drugiego dnia zaczęłam dostawać drgawek od puszczanych w kółko nursery rhymes (zwłaszcza znienawidzone "Five little kittens jumping on the bed", które mi się wdrukowało i cały czas podśpiewuję:/).

Zofia na własną rękę zaliczyła wszystkie filmowe hity - vroomiz, unboxing Playdoh i jaja niespodzianki, strażników miasta, myszki miki. W pewnym momencie usłyszałam złowieszcze i znamienne "Cześć dziewczyny!" A dalej było coś w stylu: w dzisiejszym filmiku opowiem wam, jak schudłam trzy kilo w trzy miesiące. To był moment zwątpienia. Wstrząsnęło mną to na tyle, że przemogłam swoją niechęć do plażowisk sezonowych i zabrałam Zofię nad pobliski zalew.

Dowiedziałam się wtedy, że moja córka jest stworzeniem wodnym. Nieustraszonym. Kazała się holować "tam, tam!", gdzieś w nieokreślone miejsce na środku akwenu. Wszak głębokość 10 metrów dla kogoś, kto nie osiągnął jeszcze metra, jest zwykłym, szarym pikusiem.

Po dziś dzień leczę skołatane nerwy i zakwasy w rękach od łapania śliskiego, wijącego się, dwunastokilowego węgorza, który chce zaznać swobody na szerokich wodach. Dziecię moje w pewnym momencie wsadziło dziób do wody i zakrztusiwszy się, poczęło się zwyczajnie dusić. Myślałam, że owo traumatyczne przeżycie zniechęci ją do wodnych igraszek, ale następnego dnia zaczęła pływać na plecach i łapkami nalewać sobie wody do uszu.

Korzystając zatem z okazji, apeluję do pogody, by się opamiętała, bo dłużej tak nie pociągnę. Jutro pompuję basenik i nie wiem, co z tego wyniknie.

A tak na marginesie moich letnich przeżyć, pokażę Wam sukienkę. Powstała sto lat temu i jest pierwszą rzeczą, którą odszywałam z wielkim pietyzmem. Chciałam, żeby miała piękne wnętrze. W zasadzie wyszła niezgorzej, biorąc pod uwagę fakt, że były to moje szyciowe początki a umiejętności raczkowały.

Wykrój całkiem OK, może za wyjątkiem koszmarnego wora na plecach, który w mojej wersji ZOSTAŁ SOLIDNIE ZREDUKOWANY, więc nie wyobrażam sobie, jak wyglądałoby to w stanie niezmienionym.







Sukienka uszyta na podstawie wykroju nr 128, Burda nr 5/2011

53 komentarze:

  1. O - od dawna mam jej uszycie w planach. Tyle, że z przemodelowanymi plecami. Cały czas zachodzę w głowę - po co ta gumka z tyłu? Nie można było zrobić normalnych plecków?
    Wyglądasz w swojej pięknie.
    :-)
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi ten tył tak średnio pasuje... Poza tym sukienka fajna. Trochę niezbyt zachęcająco zaprezentowana w magazynie, stąd chyba jej mała popularność. Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  2. A mnie się plecy podobają :) Sukienka jest genialna!

    OdpowiedzUsuń
  3. Grando, pięknaś! I sukienka wspaniała. Podziwiam za organizowanie czasu córce, ja bym chyba uciekła w Andy z wielkim wrzaskiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne! Momentami mam ochotę się nadać w paczce do Turkmenistanu, ale to w sumie nieliczne incydenty:P

      Usuń
  4. Ach, piękna kiecka. Ten wór na plecach faktycznie specyficzny, ale dzięki niemu talia jest pięknie podkreślona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! To prawda, ładnie eksponuje pewne części ciała;)

      Usuń
  5. Ostatnio kupiłam coś "podobnego" w sh i latam w tym na okrągło:)
    W domu na dole mam naturalną klimę - nic tylko położyć się na posadzce. A dzieci w cieniu drzew, zażywają wiedzy melioracyjnej - choć i tam już wody niet;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My dziś w największym gąszczu (orzechy włoskie niezawodne w tej materii) moczymy zadki w baseniku. Woda ledwo przykrywa dno, ale Zo nawet w takich warunkach potrafi nurkować:)

      Usuń
  6. Na południu akurat temperatury nieco niższe niż u nas:) A sukienka i Twoja stylizacja, mowa o fryzurze i butach, cudowna.Moda retro bardzo Ci pasuje!

    OdpowiedzUsuń
  7. A propos dzieci i youtube tylko dodam ze kiedyś syn mój, wówczas 3 latek, z niewinnej bajeczki z Zygzakiem Mcqueen przeklikał się do teledysku z myjnią samochodową i panią topless...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Pakuję się i jadę na południe po ochłodę:P hahaXD Muszę zachować czujność. Dziś jej się włączyła jakaś reklama gry przygodowej i przybiegła z płaczem. Pani topless chyba bardziej by się jej spodobała:)

      Usuń
  8. Ojejku, śliczna ta sukienka. Ale rzeczywiście, jej plecy jakieś takie niefajne. Twój opis letnich przeżyć jest zabawny. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Prześlicznie ci Grando w tej sukience :) Nawet z workiem na plecach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Nie no, lepszy wór niż garb:)

      Usuń
  10. Sukienka dziwna z tym "czymś" na plecach, ale mnie się bardzo podoba i Ty wyglądasz w niej pięknie. Nie obcinaj nigdy włosów, masz przepiękne.
    Dziewczyny, jak ja wam zazdroszczę tych upałów. W Holandii lato w tym roku paskudne. W lipcu był jeden gorący tydzień i teraz, od kilku dni temp w okolicach 24-28*C, generalnie jest ok 17-20*C. Do pięknej plaży mam 30 km, ale woda taka,że po wejściu do kolan ma się ochotę uciec z wrzaskiem. Taka zimna.No i wieje.
    Zachodzi tu jeszcze jedna dziwna prawidłowość, a raczej złośliwość natury: do piątku jest cieplutko ( jeśli już jest) i pięknie, w weekend pada albo zaraz będzie padać( zazwyczaj tak jest gdy wyjdę z domu bez parasola w torebce) i od razu jakieś 10 stopni zimniej.
    Holandia ma jeden wielki plus: NIE MA KOMARÓW prawie wcale. To mnie zadziwia. Wieczorem można wyjść do ogrodu, siedzieć nad wodą i nic nie próbuje nas pożreć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!:) 30 km do plaży?! Matulu, toż to rozkosz! I jeszcze na dodatek nie ma komarów - brzmi, jak lokalizacja bajki. Uczciwie jednakoż przyznaje, że u nas w tym roku też jakoś się straciły. W zeszłym roku były prawdziwą plagą, dla mnie tym bardziej odczuwalną, gdyż moje dziecko jest uczulone - od ukąszenia rośnie jej nowa część ciała (tak to mniej-więcej wygląda;)) A załamanie pogody w piątek znam świetnie. Jak pracowałam, zdarzało się to nagminnie:P Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  11. Prześliczna sukienka, szczególnie kołnierzyk i rękawki. Pięknie wyglądasz w tej stylizacji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Ja też szczególnie te elementy lubię w tej kiecce:) Pozdrawiam!

      Usuń
  12. przepraszam, ale muszę: ale pupa! no rewelacja! :)
    sukienka też przepiękna :) i kolor bardzo twarzowy.
    strasznie mi się zawsze podobał przód tego modelu, ale ten wór właśnie odstraszał. w wersji zredukowanej jest do przyjęcia - może się w końcu skuszę?

    .... no i ta pupa! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dzięki, dzięki! To efekt uboczny walki o płaski brzuch:P U Chodakowskiej jest jakoś tak dużo tych ćwiczeń na zadek:P
      Ten model kusił właśnie przodem. Tył odstraszał. No i to okropne zdjęcie tej kiecy w kratkę! Gdyby nie rysunek techniczny, to w życiu bym na nią nie spojrzała. Pozdrawiam!

      Usuń
  13. Jej miałam tę sukienkę szyć ale worek na plecach skutecznie mnie odstraszył. Ale Ty wyglądasz w niej tak pięknie, słowiańsko :D no klasa! I ta figura - fiu fiu podkreślone wszystkie atuty. Aż nabrałam ochoty aby ją uszyć :) Ja mam dość upałów. Nigdy za upałami nie przepadałam a temp. akceptowalna dla mnie to max 26 C. Wszystko co powyżej to odpada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym workiem spaprali fajny model... Dzięki serdeczne za miłe słowa! 26 to również moje maksimum! Powyżej tej wartości mam jakiś zastój umysłowy:P

      Usuń
  14. To masz wesoło z maluchem, brzmi całkiem znajomo :))) A co do samej sukienki - fajny model, wór faktycznie konkretny, ale w sumie ciekawie kontrastuje z resztą.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jesteś tak piekna kobieta, że nspatrzec sie nie można!
    Sukienka śliczna, z klasą, trochę ten tyl do zmiany... A może gleboki dekolt z tyłu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Chociaż wiesz - jak się człowiek dobrze ustawi, to cztery zdjęcia z trzydziestu mają szansę wyjść korzystnie:D

      Usuń
  16. Bardzo fajna sukienka, ale dopiero teraz zwróciłam uwagę na te dziwne plecy. Będę próbowała przemodelowania, kiedy się wezmę za ten wykrój, ponieważ ten dziwny "worek" psuje efekt. Twoja sukienka wygląda świetnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dzięki! Można by go jeszcze zwęzić, albo zmienić całkiem na zwykłe plecy z zaszewkami. Wtedy będzie całkiem przyjemnie. Teraz jest "ciekawie", jak stwierdziła Urkye:D

    OdpowiedzUsuń
  18. Dlatego u nas baje tylko na laptopie ;) nie da się tak łatwo samemu przełączyć na treści inne niż zapodane ;)
    Mój syn z kolei jest bardzo ostrożny i spędzam lato na zachęcaniu zamiast zniechęcania do głębszej wody.
    W obliczu takiej figury fason sukienki pozostaje kwestią drugorzędną!
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, dzięki:)! Na laptopie faktycznie trudniej, ale znowuż ciągle trzeba asystować. Najczęściej zezwalam na bajki, kiedy potrzebuję chwilę czasu na wykonanie jakiejś czynności...

      Usuń
  19. No tak, z taką szaloną pogodą jaka nas nawiedziła tego lata to trudno się do końca zaprzyjaźnić :) dla mnie zdecydownaie za gorąco. Jestem z tych umiarkowanych i wileki upały mnie kładą na łopatki. Ale dla tych co lubia sie prażyć na słonku pogoda wręcz wymarzona ;)
    Co do sukienki to piękna jest. Wygladasz w niej nieziemsko!!! - choć przyznam - rzeczywiście tył nieco zaskakuje ;).

    OdpowiedzUsuń
  20. sukienka piękna. Worek nie zaskakuje bo już czytałam na czyimś blogu, że tam jest wór i dziwnie wygląda. Więc wiem, że to trzeba omijać z daleka jak się nie umie z tym walczyć ani zaakceptować. Ciekawe ile tego zwisało nim zredukowałaś...
    Ciekawi mnie też co masz na głowie? to jakiś kok, czy Julia Tymoszenko bo nie widzę. Jeśli to drugie to co Ty robisz z tą końcówką? Ja kilka razy próbowałam i jedna połowa jest super, ale ta druga to porażka, chyba ze jest na to jakiś patent którego nie odkryłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz! Co do fryzury, to już tłumaczę. Podobnie czesała się Gwyneth Partlow w filmie o Sylvii Plath. Włosy dzielę na pół z przedziałkiem na środku i splatam dwa warkocze na wysokości nad uchem. Przekładam je nad głową w formie opaski i podwijam końce pod spód. Zabezpieczam spinkami. Mam nadzieję, że instrukcja jest zrozumiała:) Pozdrawiam!

      Usuń
  21. Bardzo dobry pomysł ze zmianą wykroju tyłu, śukienka jest światna

    OdpowiedzUsuń
  22. Grando, w najnowszym numerze "Weranda Country" pojawił się adres Twojego bloga. Może już wiesz, a jeśli nie, to informuję :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marchewku, serdecznie dziękuję za cynk! Nie miałam o tym pojęcia, postaram się odnaleźć ten numer! Pozdrawiam!

      Usuń
  23. Ach Granda, zawsze świetnie się od Ciebie wraca <3 Tekst i sukienka - klasyka gatunku na każdym poziomie (też na poziomie psikuśnych burdowych wykrojów).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanko, serdeczne dzięki za miły komentarz:)!

      Usuń