czwartek, 19 marca 2015

Wiosna Grandy

W tym roku nastąpił tryumf mej zapobiegliwości nad nieokiełznanością czasu. Udało się usunąć ozdoby i iluminacje zimowe przed nastaniem kalendarzowej wiosny. Ba! Ja umyłam nawet okna i dokonałam pierwszych zasiewów, które bujnie się teraz zielenią.


W zeszłym roku nie mieliśmy tyle szczęścia. W jednym z pomieszczeń śnieżna kurtyna ledowa wisiła jak rok cały, długi i okrągły, wprawiając mnie raz po raz w konsternację. Raz słyszałam przez okno, jak matka tłumaczy dziecięciu, żądającemu podobnych atrakcji, że nie powiesi teraz lampek bo (i tu zwiekszyła natężenie głosu, bym dobrze usłyszała) LAMPEK SIĘ LATEM NIE WIESZA:D Szybko nastał jednakże grudzień i już winszowaliśmy sobie opieszałości.

Żałuję trochę, że nie sfotografowałam tegorocznej zimowej gałęzi, bo była wyjątkowo udana. Naprawię ten błąd w przyszłym sezonie i postaram się, by była równie okazała. Postanowiłam jej nie demontować - odpada dzięki temu problem z przechowywaniem i ewentualnymi zniszczeniami. Musiałam tylko wymyślić, jak ją uwiosennić i oto rezultaty mego pomyślunku:


Popularne obecnie honeycomb balls, czyli kulki z bibuły. Proste do wykonania, należy jedynie uważać, by nie wbijać sobie zapamiętale igły w kciuka podczas zszywania szczytów kulek, jak ja wielokrotnie uczyniłam.


Wierni Czytelnicy pamiętają pewnie mój wieniec nadrzwiowy. Biedaczek, stracił trochę gałązek i jest lekko wyskubany, więc na pocieszenie dorzuciłam parę akcesoriów. Po zabiegach upiększająco-liftingująco-wypełniających prezentuje się skromnie acz godnie:


Jak będę mieć obrzydliwie dużo czasu, to doplotę mu trochę wierzbowych gałązek, bo z tą godnością to chyba trochę przesadziłam.

Styropianowym ptaszkom bezlitośnie i brutalnie wbiłam w zadki pomalowane na biało patyczki od szaszłyków. Pozbawione godności, rezydują na roślinach pokojowych. Jest to ukłon w stronę mojej córki, wielkiej miłośniczki ptactwa i drobiu.


Trzem ptaszkom oszczędziłam okrutnego losu i zostały oddelegowane na służbę Zofii. Żyją pełnią życia, przeżywają różne przygody, mają wielokondygnacyjne domki z balkonami i jeżdżą traktorem. Żyć nie umierać. Zo potrafi chyba liczyć do trzech, bo gdy jeden zginie, szuka go do skutku, angażując w to wszystkich domowników.


Radosnej wiosny, drodzy Czytelnicy!

8 komentarzy:

  1. Kulki na gałęzi wyglądają bombowo! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładnie, wiosennie:) Ja choinkowe lampki i zasłony w złoto-czerwony, gwiazdkowy deseń zdjęłam wczoraj:) Tych lampek to mi trochę brakuje. Jako alternatywa marzą mi się cotton ball lights, ale cena odstrasza. Można zrobić samemu, fakt... Ale to nie moje rejony rękodzieła.
    A tak w ogóle to zaglądam do Ciebie od dawna i w końcu muszę to napisać: przepadam za Twoim rokokowym stylem pisania!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne za przemiły komentarz! Ja też tęsknię za iluminacjami, a mąż to nawet chciał mi zabronić demontażu! Tak, Cotton Ball Lights są super, ale też uważam, że troszkę za drogie... Na blogu Niebałaganka jest tutorial ze sznurka, ale sama autorka przyznała, że to baaardzo czasochłonne. W komentarzach wyczytałam, że szybciej robi się je z bandaży;) Więc to może jest jakaś opcja. Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Ładnie i wiosennie, u nas w tym roku musze się zadowolić bukietem tulipanów, ale niech się mój mały kawaler trochę odchowa to sobie odbije te obecnie estetyczne braki w domu


    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne! Świetnie Cię rozumiem;) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Ładnie i wiosennie, u nas w tym roku musze się zadowolić bukietem tulipanów, ale niech się mój mały kawaler trochę odchowa to sobie odbije te obecnie estetyczne braki w domu


    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. gałęziowa dekoracja jest boska, aż nabrałam ochoty by zmajstrować sobie takie kulki ale coś mi się widzi, że nie ogarnę tematu :)

    OdpowiedzUsuń