wtorek, 16 grudnia 2014

Działania na dresowych resztkach, czyli bluzki z aplikacją

W Zofinej komodzie zalegały bluzeczki, których nie zakładałyśmy nigdy ze względu na ich niską atrakcyjność. Na sklepowych wieszakach zalegały bluzeczki, których mimo zwiększonej atrakcyjności nie założymy nigdy ze względu na cenę. W moim pokoju do szycia zalegały ścinki.

Na dowód tego, że potrafię nieźle łączyć fakty, przedstawiam serię koszulek ze zwierzęcymi aplikacjami:








Poniżej koszulka dla małej miłośniczki drobiu i ptactwa:



Niemalże zachłysnęłam się swoją gospodarnością, gdyż poziom zakładania bluzeczek wzrósł zawrotnie a poziom gotówki na koncie pozostał bez zmian.

Jednocześnie rozkoszuję się cudownym czasem, kiedy to wciąż ja jestem in charge i decyduję, co Zofia ubiera. Jako że czuję, jak czas dyszy mi za plecami, muszę jeszcze zdążyć przyodziać ją w różowe tutu i kostium króliczka. Potem to już chyba nadejdzie nieuniknione, gdyż moje dziecię od jakiegoś czasu eksperymentuje ze słowem NIE. Słowo "tak" wymawia zalotnie szeptem i z namaszczeniem, a NIE grzmi jak grom i nie pozostawia miejsca na interpretację.

Zofia "Drżyjcie Narody" zaliczyła już pierwszy protest na leżąco na jezdni, kiedy to wyrodna matka nie chciała nieść obleczonego w ortalionowy kombinezon, wyślizgującego się dziecka i jedną ręką pchać wózka. Mądre książki radzą dawać dzieciom wybór między dwoma opcjami, więc w swej przebiegłości zaproponowałam przejażdżkę wózkiem i pieszy spacerek, licząc, że sprawa się rozwiąże pokojowo - matczyna naiwności. Te wszystkie poradniki można sobie w czasie wolnym, czyli w środku nocy, tłuc o kant zadniej części ciała ludzkiego. Dowolnie: swojej, lub małżonka.

Jeszcze innym razem babcia pokazała Zofii do czego służy skakanka, po czym przekazała przedmiot tortur mnie, bym dokończyła prezentacji. Mój mały duce zażądał wielkiego szoł, a kiedy w okolicach setnego podskoku zdrożona matka oświadczyła, że dosyć i basta i w ogóle to mam moherowy sweterek, capo di tutti capi w skali mikro postanowił dać ujścia frustracji poprzez rzut kartonową książeczką o misiu, szopie i piłce. Owa niewinna z pozoru książeczka, drogą przypadku uderzyła ledwo żywą Grandę w czerep, w którym to pojawiła się momentalnie błyskotliwa myśl, że cierpliwość to cecha godna szacunku, ale czy ona się rozciąga jak guma z majtek? I co na ten temat mówią poradniki "jak żyć"?

Moja matka, czyli owa diabolicznie pomysłowa babcia na to: a może chciałabyś sobie wziąć tę skakankę do domu? Facepalm.

Takich anegdot to ja mam na pęczki i mogę nimi szafować lekką ręką. Mogę nawet książkę napisać, nawet lajfstajlową. Nazwałabym ją "Granda nie radzi". Wstrzeliłabym się popularny obecnie nurt bloggerów-pisarzy.
OK, zachęciłam, to teraz czekam na szturm wydawnictw:D

30 komentarzy:

  1. Nie ma lekko, ale zapewniam cię, że będziesz to jeszcze kiedyś wspominać z rozrzewnieniem :)
    A bluzeczki mają aplikacje przecudnej urody :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super :) Patent na plamy inny niż farbki do tkanin a efekt równie zadowalający (o ile nie bardziej!) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no tak! My już mamy plamy dookoła, bo bluzki są w intensywnym użyciu!:)

      Usuń
  3. Aplikacje lepsze niż ze sklepu, a jaka oszczędna matka😊 i gospodarna tez. Na skakaneczce rozumiem skaczesz systematycznie, hihihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jestem im bardzo rada! Forma coraz lepsza:D

      Usuń
  4. Hihi, spiesz się z tym odziewaniem dziecięcia w tutu i różowości, bo już niedługo może się okazać, że nie ma nic bardziej fascynującego niż superbohaterowie i będziesz musiała co rano wciskać dziewczę w kostium Spidermana (przechodzimy właśnie z bratanicą).
    I ten tego ej, bywaj tu częściej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mam tego świadomość! Krążą mrożące krew w żyłach opowieści o preferencjach ubraniowych małych dziewczynek! Pozdrawiam serdecznie!:)

      Usuń
  5. Dobrze, że przeżyłaś;)
    Ja napisałabym poradnik "Mama rządzi - bo inaczej się nie da", ale mając dwóch pomysłowych urwisów musiałam szybko stać się stanowcza - oni z tej skakanki robili by sobie pętle na szyję...to taka fajna zabawa;)
    Bluzeczki śliczne, myślę że to kwestia czasu aż Twoje konto będzie zadowalające;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, obyś była prorokiem;) Szczerze mówiąc, nie wiem, jak ich ogarniasz, bo ja przebieram łapami jak kot na mokrym linoleum przy jednej, w miarę grzecznej małej dziewczynce:D

      Usuń
  6. Oj, przeczytałabym Twoją książkę, byłaby idealnym zwieńczeniem ciężkiego dnia :) Moja dopiero co zaczęła się przemieszczać, a moja cierpliwość już jest na skraju wytrzymałości. Cod o mądrych książek o dzieciach, to z małżonkiem się zawsze śmiejemy, że Jagoda musi je w końcu przeczytać to może się zastosuje!
    Bluzki bez wątpienia są cudne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, myślę, że to rozwiązanie naszych problemów:) Tak nawiasem mówiąc, to jeszcze w ciąży czytałam książkę o nauce czytania dla niemowląt:D I głupio sobie myślałam, że będę wdrażać te metody

      Usuń
  7. jakbym była z wydawnictwa to już bym gnała do Ciebie w te pędy z propozycją wydania owej książki :) Bo lada dzień przyda mi się zbiór sensownych i skutecznych porad jak spacyfikować małego terrorystę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie to mało mam w temacie porad do powiedzenia:D Ale fachowcy płodzą literaturę. Polecam "Mądrych rodziców" Sunderland. Najlepsza.

      Usuń
  8. Bluzki cudne, jakże żałuję, że spod moich palców nie wyszłyby taki cuda!
    Faza rzucania się na ziemię dość szybko przechodzi (w wieku 3,5 występuje raz na 3-4 miesiące).
    W przypadku naszego słodzinka jedyną skuteczną metodą jest powtarzanie około 1-2 milionów razy czegoś. Po mniej więcej półtoramilionowym powtórzeniu dochodzi do fazy internalizacji (sam prosi o mycie zębów, bez dyskusji sam wyłącza lampkę przy łóżku wieczorem, itd.). Moją metodą na przetrwanie pierwszego miliona jest powtarzanie w myślach brzydkich słów (k..wa, k..wa), a głośno: Kochanie, wyłączamy lampkę, Kochanie, wyłączamy lampkę ;)
    Co do jednego mam granitową pewność - nigdy nie oddawać steru rządów. Dziecko lubi czuć, że jest zaopiekowane i że nie musi samo decydować (a niestety z naszej uległości płynie wniosek, że jednak ostateczna decyzja należy do niego).
    Wszystkiego Dobrego w 2015!
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu!
      Staram się wytrwać, ale moja cierpliwość jest w trakcie treningów. Czasem odpuszczam, bo mam wrażenie, że albo ja eksploduję albo moja córka

      Usuń
  9. Super aplikacje.Chyba muszę opracować w zory męskie dla moich chłopaków, bo ścinek u mnie pod dostatkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze się zastanawiałam, po co ja trzymam te ścinki - i proszę! Jednak zbieractwo zwycięża;) Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. O Boże jakie cudne aplikacje! No sorry ale jak dla mnie to one są 1000 razy piękniejsze niż gotowce ze sklepu! Napatrzeć się nie mogę!
    No widzę, że dziecię moje, mimo ze młodsze, już przejawia pewne symptomy zachowania dziecka nieco starszego. Co prawda nie leżał jeszcze na ulicy ale z pewnością niebawem to nastąpi. Za to wspaniale wścieka się, rzuca czym popadnie i kładzie się na podłodze ale u nas w mieszkaniu :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I okazuje się, że prawdą jest powiedzenie "małe dziecko, mały kłopot". A nigdy w to nie wierzyłam:P Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  11. Super! Bardzo mi się podobają :)
    Hehe, też się napawam byciem głównoubierającą dziecia. Ciekawe, ile jeszcze czasu mi zostało;)

    OdpowiedzUsuń
  12. No przecudownie podrasowałaś bluzeczki! Prawdziwa zaradna mama.
    Książkę Twoją czytałabym, żeby sobie przypomnieć co to było kiedyś u nas....nie żeby jakoś szczególnie się to zmieniło ;).
    Jak to powiadają....najgorsze pierwsze 25 lat z dzieckiem, a potem to już z górki ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniałabym Ci mrożące krew w żyłach szczegóły:) Ale podejrzewam, że Ty możesz mi opowiedzieć ciekawsze rzeczy, które mnie dopiero czekają:D Pozdrawiam!

      Usuń