piątek, 21 lutego 2014

Jednorazowa sukienka i marynarka, czyli dzianina punto

Sławne, tanie, wszechobecne, łatwo dostępne. Punto, wcielenie zła. Punto, kwintesencja przewrotnej złośliwości. Mechaci się od samego patrzenia. Marynarkę założyłam jeden jedyny raz, a wygląda jak najbardziej eksploatowany, ukochany i noszony nawet do spania egzemplarz z mojej szafy.

Materiał kupiłam je w pełnej niewiedzy, ufnie patrząc w oczy sprzedawcy, jak dziecię w oczy matki. Łagodnie zapytywałam, czy aby na pewno się nada, czy aby sprosta? A niegodziwiec z zapałem zapewniał, zachwalał, odcinał. Za oszukiwanie ciężarnej życzę mu serdeczne, by mu się co najmniej grzyb w pralce zalęgł (słyszałam o takim przypadku, więc nie rzucam słów na wiatr - takie rzeczy dzieją się wokół nas) albo chociaż, by mu kot zwymiotował na zamszowe buty (takiego przypadku nie znam, ale w dzisiejszych niespokojnych czasach wszystko jest możliwe).

Faktem jest i temu nie przeczę, że był to jedyny materiał w całym sklepie bez psychodelicznych wzorków i w uczciwym kolorze. A wiadomo, że osoba mieszkająca w centrum niczego nie powinna mieć zbyt wielkich wymagań wobec asortymentu lokalnych pasmanterii.

Szyłam nie wiedząc, jakie na przestrzeni czasu osiągnę gabaryty, zwłaszcza w talii, więc wybrałam modele "na wyrost". Okazało się to zbytkiem zapobiegliwości, bo luzy w sukience miałam jeszcze na tydzień przed rozwiązaniem.

Sukienka 102 A, Burda 1/2013
Żakiet 126, Burda 8/2012

Kołnierzyk sukienki i wykończenia marynarki są obszyte elastycznym, cekinowym materiałem (który to zamówiony internetowo, raczył przyjść uszkodzony. Czego życzyć sprzedawcy?:) Liczę na pomoc w komentarzach:>

 Przyszywałam toto ręcznie, uprzednio wycinając po jednym cekiny z zapasów szwów. Nie zliczę, ile audiobooków na to strawiłam.




1. Żakiet
2. Sukienka z kołnierzykiem
3. Sama sukienka
4. Komplet - raczej już tego nie przyodzieje w pełnej konfiguracji, bo widzę wyraźnie, że wygląda jakbym się zaopatrywała w sklepie z nobliwą konfekcją na ważne okazje 70+

Czy uszyłabym ponownie?
Nie. Ani sukienki (zbyt duże podkroje pach i zbyt wysoki stopień workowatości, kołnierzyk wygląda średnio), ani żakietu (Wieeeelki! Szerooooki! Za długie rękawy.)

PS1
Wzrok sekutnicy, szczególnie dobrze widoczny na zdjęciu nr 1, kieruję nie na Was, drodzy Czytelnicy, a na najdroższego małżonka, który popełniał fotografie, złorzecząc przy tym bezustannie (takie dziadostwo, tyle roboty, jak to wygląda, nie noś tego) denerwując mnie przy tym niebotycznie. Co najmniej jakby to on pędził długie i próżne w efekcie godziny na tworzeniu tego potwora.

PS2
Ciekawych rzeczy można się dowiedzieć odnośnie samej nazwy "punto", czytając wnikliwie komentarze pod TYM POSTEM. Okazuje się, że to jakiś koszmarek tłumaczeniowy.

A to zdjęcie ku przestrodze:

77 komentarzy:

  1. Oddzielnie komplet wygląda bardzo fajnie! co do punto to podobno jest taki co się nie mechaci :D ja się z tym nie jeszcze nie spotkałam, ale ciągle szukam! Według mnie dużo zależy od producenta, z niektórych źródeł mechaci po dłuższym użytkowaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się też nie spotkałam, ale chyba nie będę intensywnie szukać;) Już mi wystarczy tych silnych przeżyć:D

      Usuń
  2. na zdjęciach komplet mi się podoba ... wszystko zależy od figury ale w tej sukience wyglądasz ślicznie, a i chyba z moimi okrągłościami wyglądałabym całkiem nieźle :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Punto to straszne paskudztwo... Ja co prawda nie szyję, ale zamówiłam kiedyś spodniolegginsy właśnie z punto, po jednym założeniu wyglądały, jakby miały za sobą przynajmniej kilka lat intensywnego użytkowania... Ale słyszałam, że punto jest wiele różnych "odmian" i niektóre są w porządku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toteż moje punto tak właśnie wygląda. Chyba już nigdy nie zaryzykuję, bo tracę czas i pieniądze...

      Usuń
  4. Granda, wyglądasz ślicznie i nawet do małżonka próbujesz się uśmiechać...mimo wszystko;)
    Bardzo podoba mi się żakiet, tylko szkoda że ten materiał tak się mechaci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Też bardzo żałuję, bo miałam nadzieję, że nakład pracy zwróci się w użytkowaniu, ale się przeszacowałam:P

      Usuń
  5. Fajny i żakiet, i sukienka:) A co do punto, to już chodzą o nim legendy! ALE słyszałam, że zmechacone miejsca trzeba potraktować parę razy maszynką do golenia swetrów i już się wtedy nie mechaci i można nosić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Powiadasz? Spróbuję, ogolę. Ale nie mam maszynki do swetrów, mam nadzieję, że zwykła do golenia może być?

      Usuń
  6. O kurcze współczuję tego mechacenia. Ja też w nieświadomości zrobiłam parę rzeczy z punto i teraz w strachu obserwuję czy się zmechaci czy nie. Nie mogę się natomiasty zgodzić z Twoim mężem bo wg mnie wyglądasz w tych rzeczach bardzo fajnie ;) no ale wiadomo że przede wszystkim Ty musisz się dobrze w nich czuć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jeśli już się nie zmechaciły, to może masz jakiś lepszy sort. Mojemu mężowi chodziło (mam nadzieję) o jakość materiału:) W sukience czuję się całkiem dobrze, natomiast żakietu nie noszę, bo te cekiny takie zobowiązujące... Mam mało okazji:)

      Usuń
  7. Kulki możesz też zgolić maszynką jednorazową. A może jakieś zaszewki w talii uratowałyby sukienkę? Piękne włosy na zdjęciu 3! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę próbować golić maszynką. Jak zadziała, to super. Ale inwestycje w punto poczyniłam ostatni raz;) Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Sukienka szeroka ale podobno niektórzy takie lubią :) Ale żakiet wygląda naprawdę świetnie - przynajmniej na zdjęciu (zmechaceń z daleka nie widać)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żakiet jest mniej zmechacony niż sukienka, bo tylko raz go ubrałam. Sukienkę trochę nosiłam, głównie w ciąży.

      Usuń
  9. PS Cekinów też nie widać...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie:)! Nie zwróciłam uwagi. No może przy pierwszym zdjęciu na rękawie się błyszczą! Można się domyślać;)

      Usuń
  10. Na zdjęciach wcale nie widać żebyś była zła lub coś w tym stylu ;) szkoda że materiał tak szybko się zużył, ale uczymy się na błędach więc mimo wszystko chyba było to ciekawe doświadczenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się starałam ukryć negatywny wyraz twarzy:) Pewnie tak, jakieś doświadczenie na pewno. Ale wolalabym, by prócz doświadczenia pozostały również świetne ciuchy,,,

      Usuń
  11. Wzrok łagodny widzę, mąż ma szczęście, że jego żona tak ładnie wygląda kiedy jest zła. To pech, kiedy zdolny twórca trafi na beznadziejne tworzywo. W swerze włóczek też trafiam na badziew, który po jakimś czasie lubi zdziadzieć:( Trzeba jakoś szukać ratunku, inwestować. Fason sukienki mi sie podoba, lubię workowatości, a kolor jest bardzo uczciwy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Kupiłam głównie ze względu na kolor:) To wielki dramat, gdy praca idzie na marne z winy osób trzecich, produkujących badziew. Powinno się to jakoś sankcjonować:) Pozdrawiam!

      Usuń
  12. O, jak fajnie, że znowu jesteś :)
    Sukienka świetna jako codzienna, szkoda, że materiał taki felerny. Żakiecik trochę przyduży jak na taką szczupłą osóbkę (efekt wrzeciona jest zupełnie niewidoczny w ubraniu, zapewne wiesz o nim tylko Ty sama. Ja niestety także - będąc mniej więcej Twojej postury - po ciąży zachowałam sobie na pamiątkę niemal niewidoczną bliznę po cięciu i rozciągnięty brzuch powyżej, to nawet nie tłuszcz, po prostu zwiększony obwód i już. Dziecię me nieuchronnie wkracza w wiek przedszkolny, a pamiątka wciąż ze mną).
    Sukienka fajna we wszystkich wydaniach (+/- kołnierzyk i pasek). Ogolić :)
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu! Nie pocieszasz mnie, myślałam, że to sobie samo zniknie z czasem:/ Ja jednakoż przyznaję, że źle się prowadzę i trochę sobie sama uwypukliłam wrzecionowatość. Fakt, na pierwszy rzut oka nie widać a nie prezentuję nikomu gołego brzucha:D Golić będę, ale nie wiem, kiedy wygospodarować czas na takie relaksujące praktyki:D Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  13. oj, mam jedną bluzkę z punto. W sumie tak źle nie wygląda, a kilka razy ją nosiłam i prałam. Za to jest dla mnie za gruba, mi jest wiecznie gorąco i wolę cienką dzianinę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje punto nie jest grube. Może masz jakiś lepszy gatunek. Może istnieje uczciwsze punto, ale ja go nie będę szukać:D

      Usuń
  14. oj tak punto w większości się mechaci niestety, znaczy ja osobiście nigdy nie kupiłam takiego żeby się nie mechaciło. Natomiast Susanna (taSusanna Szyje :) ) kiedyś mi podarowała kawałek punto włoskiego i rzeczywiście ani jednego zmechaconka na nim nie mam , a sukienka z niego jest dość intensywnie używana. Ale żakiet sam w sobie bardzo sympatyczny, ale zdecydowanie z czarną resztą bardziej mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz zatem wielkie szczęście, Asiu:) Dziękuję Ci za dobre słowo!

      Usuń
    2. Aśka ma racje - jest punto i punto. To włoskie trudno kupić. Jest też nieco droższe (ale tylko odrobinę ) od tego zwykłego a porównując oba... no dzień i noc! Czasem gdy uda mi się to włoskie kupić to niemal całuję sprzedawczynię po stopach, że pamiętała o mnie, odłożyła, nie sprzedała innej babce :) Na pocieszenie napiszę, że moja ulubiona czarno-białą sukienka ze zwykłego punto wygląda KOSZMARNIE i wypadałoby ją uszyć jeszcze raz z jakiegoś bardziej zacnego materiału bo teraz to wstyd założyć.
      Razem może nie ale osobno tak a żakiecik to mi się w szczególności podoba bo taki fajny, luźny i niezobowiązujący. Odnośnie zmechaceń to zawsze możesz zainwestować w golarkę do ubrań ale na prąd, akumulatorową z większą tarczą bo zwykłą to się zajedziesz ;) a mechacić się będzie cały czas. Taka Syzyfowa robota.

      Usuń
    3. A po czym poznać takie lepsze punto? Da się na oko laika? Czy może ma to jakieś oznaczenia? Jak to się ma znowu zmechacić to ja to chromolę, bo już i tak morze czasu poświęciłam na te ciuchy. Jak wspomnę te oceany odcinanych cekinów...

      Usuń
    4. Ono jest odrobinkę sztywniejsze, bardziej zbite (mięsiste) i gładsze. Na powierzchni nie ma włosków to i nie ma się co zmechacić. Jak przyłożysz jedno i drugie punto to wyraźnie widać różnicę.

      Usuń
    5. Fakt, jest takie jakby bardziej błyszczące i mniej widać jego strukturę, bo na zwykłym widać jak jest nitka spleciona, a to od Susanny jest jakby gładsze.

      Usuń
  15. O Grando! Owszem, należę do Szyjących, ale chwilowo to nie jest istotne. W ciągu ostatnich dwóch nocy odwiedziłam kilkanaście blogów prowadzonych przez Szyjące i muszę stwierdzić, że jesteś bezapelacyjnie najlepiej Piszącą wśród Szyjących! Przeczytałam wszystko jednym tchem, ubawiłam się setnie, a już najsetniej podczas opowieści o aksamitnej sukience: "... czarna rozpacz. Autoinwektywy.". To jest absolutnie genialne! Życzę sukcesów, tak w szyciu, jak i w pisaniu.
    Pozdrawiam, Szyjąca Inaczej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdeczne dzięki! Niezmiernie mi miło czytać takie komentarze. W sumie to dzięki nim mój blog jeszcze przędzie;) Fajnie wiedzieć, że ktoś czyta. Bo czasem się zastanawiam, czy ludzie czytają czy tylko oglądają obrazki... A ja tu elaboraty tworzę:P Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Pisać, pisać! I szyć. I pisać o szyciu. Bo szyć o pisaniu, to już byłaby przesada ;)
      Szyjąca Inaczej

      Usuń
  16. Wcale nie wyszło tak źle, żakiet wygląda fajnie. Szkoda,że trafiłaś na taki materiał. Moje punto, które zamawiałam w internecie ma się bardzo dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Sukienka całkiem fajna, nawet nosiłam. Wygodna. Ale ten materiał - dramat. Cieszę się, że Twoje punto jest uczciwe. Pozdrawiam!

      Usuń
  17. Nie no, dobrze wyszło. A na temat punto słyszałam różne opinie, ale warto wiedzieć, że tak się może zachowywać. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie. Żałuję, że nie wiedziałam. Pewno bym nie ryzykowała. Pozdrowienia:)!

      Usuń
  18. Boję się, że jak się zacznie to-to regularnie po każdym założeniu golić, to po kilku rundach nic nie zostanie… :< Okropna szkoda, kolor śliczny i sam komplet (acz rzeczywiście najlepiej się prezentuje noszony osobno) uroczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D być może, bo nie jest to jakaś gruba dzianina. Zawsze się obawiam o mój płaszcz z boucle, jak go obieram z cicików. Ale ma już dobrych parę lat i jeszcze jako-taką fakturę:) `pozdrawiam!:)

      Usuń
  19. punto- brzmi jak fińszczyzna, jednak produkty z tego kraju mają renomę ponadczasowych i trwałych. a tu prosze-taki koszmarek...ale fajnie ze cos dalo sie uszyc, choc wole Grandę w bardziej wspolczesnym mniej klasycznych fasonach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się punto kojarzy bardziej z włoska;) Mamy fiński kombinezon i czapeczkę dla niemowlaka i jestem pod wrażeniem jakości. Kupili mnie! Kiedyś widziałam reportaż o fińskich pudełkach, jakie dostają tamtejsze noworodki i wpadłam w zachwyt. Chciałam emigrować:D

      Usuń
  20. Nie no, cos Ty.., z daleka komplecik prezentuje sie calkiem niezle…;) Sukienka nieco oversize - no to modna bardzo znaczy:) Zakiecik nie w moim stylu, ale ..kolor ma fajny;););)
    Wogole to fajny blog, masz talet i poczucie humoru. To lubie!
    Pozdrawiam. Anka

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziękuję serdecznie za miły komentarz! Hehe, z daleka... No tak:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj żeś tez nie spytała wcześniej! Tak, ono mechaci się nie tyle od patrzenia na nie co od samego leżenia :P Zawsze możesz dziada ogolić czy coś, ale wiem jak bardzo daremne są takie rzeczy, które tak szybko się mechacą, się odechciewa nawet w ich stronę patrzeć. Komplet niczego sobie tylko faktycznie może lepiej nie w komplecie ;)

    http://zapomnianapracownia.blogspot.com/2013/11/ale-zes-sie-pan-zeszmaci.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HA:D Myślałam o goleniu, ale ponoć zmechaci się znowu, więc próżny trud. Muszę odżałować i przeboleć... Pamiętam Twój zmechacony post, niestety, to było już po tym, jak się wygłupiłam z tym punto. Teraz jak sięgam pamięcią, to kojarzę sobie, że sprzedawca jakoś nie wymieniał nazwy tej dzianiny, jak mi ją opychał. Dopiero na paragonie dokonałam spostrzeżenia. Sprytnie:D

      Usuń
  23. No nie, jak już robię się odważna i chcę punto kupić, czytam coś takiego jak to. Szkoda czasu, tyle roboty na marne. A marynarka ładna, nos.
    PS: plotki głoszą, że bawełniane mniej się mechaci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, oby! Mam nadzieję, że trafisz na jakieś szlachetniejsze, jak już się zbierzesz w sobie:D

      Usuń
    2. Jeszcze trochę to potrwa pewnie, ale jak wreszcie się zbiorę, to dam znać jaki rezultat;)

      Usuń
  24. bedzie nieszyciowy bardzo osobisty komentarz co tam punto co tam potworki szyciowe, od tego wszystkiego odrywa uwagę Twoja uroda, a żakiecik w zestawieniu z rybaczkami super!

    OdpowiedzUsuń
  25. o boże... zawsze takie blogi napełniają mnie wyrzutami sumienia, że nadal nie jestem perfekcjonistką :] super prace, brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omal mnie nie zabiłaś śmiechem:D Pozdrawiam serdecznie:)!

      Usuń
  26. Dzięki za przestrogę :) Szkoda, że się tak napracowałaś, a materiał okazał się kichą. Jeszcze bardziej szkoda że materiał jest kichą, bo pięknie wyglądasz w tym żakiecie i sukience :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, życie jest przewrotne;P! Dziękuję za komentarz i pozdrawiam!:)

      Usuń
  27. i tak podziwiam zdolności! Moim zdaniem po prostu świetnie szyjesz. Współczuję tylko tego czasu poświęconego. Jak ja nie znoszę kiedy coś robię, a kiedy już osiągnę rezultat, to okazuje się, że całkiem na marne... no ale, żeby tak źle nie było, to przynajmniej z takich sytuacji, zawsze jakś lekcja zostaje, czegoś się uczymy:)
    a drugiemu niegodziwemu sprzedawcy życzyć...żeby trafiał na same ubrania uszyte z punto tego pierwszego sprzedawcy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dziękuję serdecznie! Niestety, często się zdarza, że rezultat moich poczynań mija się z moimi wyobrażeniami, tak, że ledwo się widzą, jak sobie machają... Też tak sobie tłumaczę - nauka, praktyka...;) Ale jednak żal zadek ściska:P Pozdrawiam!

      Usuń
  28. Ojja ależ Ty masz zdolności i że też wszystko poszło się mechacić nożesz żeby ten kot się wyrzygal na te buty koniecznie. Podziwiam za pracę zdolnych rąk i cierpliwość bo mi by zabrakło zwłaszcza przy cekinach. A mężowi już tak mają lubią jojczyć nawet jeśli palcem nie ruszyli:) Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za miłe słowa! Tak, cekiny to była nierówna walka. Na szczęście będąc w ciąży wachlarz możliwych aktywności miałam bardzo zawężony, więc jakoś poszło. Jednak bez audiobooków dostałabym nerwicy:D

      Usuń
  29. żakiet na pierwszy rzut oka robi wow, ale jak juz przeczytałam "za duży, workowaty" to mu się wnikliwie przyjrzałam :) i tak podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy tym fasonie lepszy byłby taki mniejszy, zgrabniejszy. Dziękuję i pozdrawiam!:)

      Usuń
  30. Tyle tu pochwał, że już nie wiem, co napisać ;-) Może tylko tyle, że niedawno szyłam bluzki z punto i kompletnie się nie skulkowały. Mało tego, patrząc na Twoje i moje zdjęcia, mam wrażenie, że to ta sama dzianina :-) Ale Twoje ubrania podobają mi się bardziej - wybrałaś odpowiedniejsze modele do materiału i efekt efektowniejszy (masło maślane, hehe). Bardzo jest to fajny zestaw.
    A golarkę dostaniesz w Rossmannie za 15 zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie mój kawałek był złośliwy:) Serdecznie dziękuję za komentarz i pozdrawiam!

      Usuń
  31. no i jak zwykle uśmiałam się przednie :)
    moja droga nie wiem o co chodziło Twojemu mężowi, ale uważam, że wyglądasz w "tym" bardzo na tak !, no może rzeczywiście ten ostatni zestaw to lekki nadmiar cudowności ;), w każdym razie każdy z elementów ma potencjał, też mi przyszło do głowy, aby to to ogolić, ale obawiam się, ze efekt będzie marny, a już na pewno krótkotrwały, szkoda - irytują mnie takie sytuacje jak to się człowiek przyłoży do szycia, niby zadowolony jest z efektu końcowego, a tu niefart w postaci mechacącej się dzianiny, wyciągających boków, czy "puszczającej" farby...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję! Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Niestety, takie przypadki zdarzają się zdecydowanie za często. Pozdrawiam:)!

      Usuń
  32. Co do punto to niestety zgadzam się absolutnie, że to nic dobrego. Zakupiłam je swego czasu po raz pierwszy i ostatni (choć od razu w trzech kolorach). Na pewno jednak już tego błędu nie powtórzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, powinni naklejać jakieś ostrzeżenia na belach materiału:)

      Usuń
  33. Cześć, bardzo ładnie tu na twoim blogu, świetny wpis, bardzo pięknie się go czyta, zapewne odwiedze twojego bloga także nie raz bowiem bardzo jest różnorodny w przeciwieństwie do wielu nowych blogów - Pozdrawiam Aga :)

    OdpowiedzUsuń
  34. znacie się tu na dzianinie jak świnia na gwiazdach to na zdjęciu to nie dzianina Punto!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie orientuję się w poziomie znajomości astronomii u świń. Dzianina została mi sprzedana w sklepie jako "punto". Czym jest zatem w istocie?

      Usuń
  35. kochana bo wydaje mi się, że punto jest robione z poliestru. Wyobraź sobie że od paru tygodni szukam sobie sukienki i 90% z nich zawsze ma w składzie poliester :( a to jest właśnie najgorsze co może być - nie pozwala skórze oddychać, no i paskudnie się mechaci :( Niestety nie ma sieciówki, której rzeczy nie byłyby wykonywane z tego materiału, no a jak mam zapłacić za ten plastik 150 zł to mnie głowa boli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to obecnie zmora sieciówek - wszechobecny poliester w coraz wyższych stężeniach...

      Usuń
  36. Ja szyłam z punto bluzę i jest rewelacyjna, po 3 praniach w 40st. jak nowa.
    Wszystko zależy jakie to punto :) Sama zobacz punto bielastyczne jest THE BEST :)
    http://słonecznaradzi.pl/smstyle-bluza-inna-niz-wszystkie/

    OdpowiedzUsuń