piątek, 14 lutego 2014

Coś się kroi

Granda do Męża: A wiesz, dziś są Walentynki.
Mąż Grandy: Trudno.


Dotarły do mnie moje pierwsze, porządne nożyce krawieckie. Po wstępnym zmacaniu wydałam z siebie pomruk zadowolenia i niezwłocznie poszłam próbnie ciąć. Wydałam kolejny pomruk, tym razem aprobaty. W tym ferworze cięcia, krojenia, mruczenia, wśród strzępów i jęków zadowolenia, a także rozpaczy (czemuż, ach czemuż zamówiłam je dopiero teraz?!) wykroiłam sobie mimochodem sukienkę.

Pewnie ją kiedyś uszyję, a tymczasem oddam się celebracji świeckiego święta i wsadzę łeb do pudła ręcznie robionych pralinek. Zamówił je Mąż Grandy, który lekko spanikował przy wyborze i pudło waży prawie pół kilo. Nie mam złudzeń, że nie odbije się to niekorzystnie na moim wrzecionowatym kształcie, ale pokrojona sukienka jest w moim ulubionym ostatnio kształcie wora pokutnego, więc nic mi mojego szczęścia nie zmąci.

Poza tym, przez dwa miesiące z wielkim poświęceniem odmawiałam sobie słodyczy i dzień w dzień ćwiczyłam w rytm zaleceń pewnej polskiej fitness-celebrity (przyznaję, że wybierałam fragment skupiający się li i jedynie na likwidacji wrzecionowatego kształtu, a potem odpoczywałam wyżerając dziecku flipsy, no ale i tak uważam, że jak na moje standardy, to żyłam w ascezie niczym Szymon Słupnik) i nic! Nawet centymetra! Zatem to było moje ostatnie słowo w tym temacie. Idę się sponiewierać w czekoladzie. Happy Valentine's;)!

21 komentarzy:

  1. Czekolada nie pyta. Czekolada rozumie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamy mężów z tej samej półki :D
    Gratuluję nożyc, ja się ostatnio jaram ... odkurzaczem :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hah, to możemy sie kolegować:) Nowy nabytek? My też wymieniliśmy i aż się chce odkurzać:D

      Usuń
  3. Ręcznie robione pralinki...jak to dobrze brzmi :) Ja też lubię sukienki szersze tu i tam, to najlepszy i najwygodniejszy krój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Bardzo funkcjonalny i zawsze schlebia sylwetce;)

      Usuń
  4. Czekolada to jest to, a w ramach likwidacji wyrzutów sumienia polecam:
    http://www.olgasmile.com/brownie-z-kasza-jaglana.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! A my ostatnio ćwiczymy brownie, ale tą niezdrową wersję:P Ciekawy przepis, dzięki, na pewno będę testować!

      Usuń
  5. ja tam nie narzekam że oboje mamy to samo zlewcze nastawienie do czternastego dnia miesiąca drugiego. jest wiele innych dni do świętowania, to mnie zupełnie nie rusza.

    OdpowiedzUsuń
  6. czekolada i owszem, niestety..co sie odbija na moim gitarowym ciele;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D no ale jakże sobie tu odmówić... Pozdrawiam!

      Usuń
  7. O rany rany! Już dawno miałam Ci to napisać, w czasie Twojej blogowej nieobecności widziałam Cię kiedyś z brzuszkiem na szopingu, i tak myślę to Ty czy nie Ty, i to byłaś Ty! I chciałam Ci napisać że wyglądałaś absolutnie fenomenalnie i że fajnie Cię było widzieć na żywo;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli widziałaś, jak się majestatycznie toczę:D Rozważam, czy się na Ciebie nie obrazić, że mi nie pomachałaś. Z radością poznałabym autorkę fenomenalnego bloga, którego jestem fanką!

      Usuń
  8. Witam! Nożyczki dobrze tnące to moje marzenie, póki co tnę takimi taniutkimi, jakoś daję radę. A Twoje szycie bardzo mi się podoba, ale jeszcze bardziej to jak o tym opowiadasz :-) Gratuluję dzieciaczka, cieszę się że wróciłaś, bo czytam Cię od dawna i Twoja długa nieobecność bardzo mnie martwiła. Myślałam, że już przestałaś pisać. Ale jesteś i to mnie cieszy! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet nie powiem, czym cięłam, bo to chyba wstyd:P Prawdziwe nożyczki to błogosławieństwo. Dziękuję serdecznie za przemiły komentarz! Bardzo się cieszę i pozdrawiam!

      Usuń
  9. Też zaglądam tu od kilku miesięcy i widziałam przerwę w pisaniu, także fajnie, że jesteś:) Ja niestety jeszcze się dobrych nożyczek nie dorobiłam, kroję czym mam, z różnym skutkiem niestety. Za to inwestycja była w nożyczki fryzjerskie jakiś czas temu, więc na krawieckie muszę odłożyć:)
    Pozdrawiam serdecznie!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, no tak, nie wszystko na raz:) Ja fryzjerskich nie posiadam i ciachnęłam sobie wczoraj włosy byle jakimi:P

      Usuń
  10. oj ja kocham moje nożyce takowe, dobre, profesjonalne zakupiła mi moje teściowa jak zaczynałam szyć i nie rozstaje się z nimi :)

    OdpowiedzUsuń