poniedziałek, 25 lutego 2013

Bezkształtna sukienka, czyli o zaletach posiadania talii

Jeśli marzy się wam bezkształtna sukienka typu wór w której zmieścicie się nie tylko wy ale dodatkowo jeszcze średniej postury osobnik - możecie zakończyć poszukiwania. Ten model jest dla Was. Nie sugerujcie się zdjęciem w Burdzie, gdyż tam omyłkowo można by pomyśleć, że model ten ma jakiś kształt. Nic bardziej mylnego.

Przystępując do pracy posiadałam pewne podejrzenia, czytałam pogłoski więc, by poprawić sobie proporcje odjęłam szczodrze na długości i wydłużyłam rękawy. Sukienka zyskała na lekkości i wygląda naprawdę dobrze (na człowieku, ale tego tu nie widać, mogę się tylko zaklinać) mimo to wciąż ma się wrażenie, że przyoblekło się omyłkowo tropik z namiotu.

Szyło się szybko, gdyż model prosty, lecz niebagatelny wpływ miał też przemożny lęk, by skończyć, nim materiał wystrzępi się do cna. Mąż również motywował i nastawał na szyciowy blitzkrieg, gdyż z pomocą skarpet roznosiłam strzępy i nici na ogromne dystanse. Chanelowskie pazury miały nas w garści.

Sukienka 116, Burda 10/2011




46 komentarzy:

  1. A ja lubię takie trochę workowate :) Piękna wyszła! Super materiał i kołnierzyk :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sukienka śliczna ;]
    Zapraszam do obserwowania naszego bloga o modzie http://fashionweekgirls15.blogspot.com/
    Twoje zaobserwowanie bardzo nam pomoże ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Osobiście ostatnio polubiłam luźnawe sukienki, z paskiem jak u Ciebie można nosić albo bez a taka dopasowana jest już tylko i wyłącznie dopasowana. Świetna sukienka:]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, z dopasowanej wora nie zrobię;) Dziękuję!

      Usuń
  4. Zazdroszczę takiej sukienki, bez paska jak dla mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  5. super bardzo mi się podoba no i ten wzór


    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. "posiadałam pewne podejrzenia, czytałam pogłoski" - hehehehe :) Dobre jest tez określenie "szyciowy blitzkrieg", na pewno wykorzystam je w przyszłości. BTW pisząc to wszystko patrzę na czarno-fioletową pepitę, z której mam uszyć kieckę a'la Twiggy.

    OdpowiedzUsuń
  7. już kiedyś czytałam, że ten model jest chyba stworzony z myślą o kobietach ciężarnych :-) skąd ja to znam - te roznoszone po dywanach nitki - a jak długo to się potrafi uchować - tak - bałagan przy szyciu jest nieunikniony - dlatego ostatnio sobie zrobiłam przerwę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zauważyłam, że nie rzadziej aktualizujesz bloga - wykończył Cię atak nitek:)

      Usuń
  8. A ja myślałam, że to tylko ja znaczę nitkami miejsce swojego pobytu :D
    Świetna sukienka. Bardzo podoba mi się materiał i kontrastowy kołnierzyk. Osobiście wolę dopasowane sukienki, ale ta z paskiem prezentuje się bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Myślę, że znaczących teren jest więcej:D Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Cudowny materiał i kołnierzyk :) ja wybrałabym z paskiem dla siebie, ale podobają mi się także takie workowate.

    OdpowiedzUsuń
  10. a ja bardzo lubię takie workowate cudności :) sukienka jest śliczna, do tego posiada mój ulubiony kołnierzyk, no i znów się zachwycam

    OdpowiedzUsuń
  11. Jaaa taką muszę sobie uszyć! Szczególnie teraz mi się przyda! Też czytałam, że ta kreacja to jak płachta na byka ale taki urok w tym kroju, lata 60 wypisz-wymaluj :) Poza tym z paskiem wygląda świetnie! IMO takie paski z motylami posiadałam (a może jeszcze posiadam??) trzy: czerwony, biały i chabrowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasek z zachomikowanych zasobów Teściowej:) W tej sukience można się swobodnie rozrastać i chyba nigdy nie stwierdzi się, że jest za ciasna;)

      Usuń
  12. Jako fanki workowatych sukienek, jesteśmy nią zauroczone:D

    OdpowiedzUsuń
  13. W Burdzie musieli ją chyba klamerkami z tyłu pozapinać :)
    A twoja wersja mi się bardzo podoba, chociaż sama wolę bardziej dopasowane kroje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak właśnie podejrzewam! Niegodziwcy!

      Usuń
  14. Jak dla mnie workowate suknie są najlepsze! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ;-) straszna pelerynka.
    Całusy za nowy post, podczytywać uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Faktycznie w Burdzie wygląda jakby miała jakiś kształt... oszuści ;)
    Ale z paskiem nie wydaje się być już żaglem. No i ten kołnierzyk... ohhh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Pewnie pospinali modelkę klamrami z tyłu;)

      Usuń
  17. Kiecka zeszła na dalszy plan, kiedy zobaczyłam jaką wspaniałą masz lekturę! Mądra dziołcha z Ciebie :)
    Lutka

    OdpowiedzUsuń
  18. jeju pomijam workowatość...ale ten kołnierzyk wygląda obłędnie , wyszedł Ci doskonale. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Przyznam jednak szczerze, że chyba jest troszkę za sztywny.

      Usuń
  19. Jak na wór pokutny to wyszło Ci zacne cacuszko! Ty to jesteś zdolniacha, nie ma co :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Sukienka piękna, kołnierzyk ładnie przy szyi odprasowany wygląda rewelacyjnie. Tkanina cudna. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Bosko wygląda z tym paskiem, zwłaszcza szew pionowy wciśnięty do środka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robi się trójwymiar;) Dzięki!

      Usuń
  22. Droga Grando,

    Twojego bloga przeglądam w miarę regularnie, ale nigdy nie odważyłam się komentować, jednak teraz powstrzymać się nie mogę - ponieważ posiadam identyczny pasek z motylem. Identyko! Myślałam, że to OOAK, a tu ot i siurpryza :) Wiem, że komentarz ten nie wnosi zbyt wiele, ale musiałam się tym spostrzeżeniem podzielić.

    Sukienka śliczna mimo workowatości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już ktoś mi kiedyś donosił, że ma też taki sam, więc pewnie były niegdyś modne i nieźle dostępne. Cóż począć:) Dziękuję serdecznie za komentarz i pozdrawiam!:)

      Usuń
  23. Sukienka prześliczna! Myślę, że dzięki lekkiej workowatości nie jest zbyt cukierkowa. Połączenie czarno-białej pepitki z czarnym kołnierzykiem absolutnie super. :)

    OdpowiedzUsuń