Uszyłam tą sukienkę zeszłego roku, by spędzić w niej przyjemny, śnieżny majowy wieczór w teatrze. Co prawda nie miała jeszcze guziczka, no ale przecież wiadomo, że maje bywają śnieżne i nikt się sweterków pochopnie nie pozbywa. Któż zoczy?
Odwiesiłam ją potem schludnie do szafy, by wydobyć ją przed świętami i przyszyć nieszczęsny guzik, by już w pełni i chwale puszyć się w niej na ogrzewanej wigilii. Jednakoż coś mi tu poczęło grubo zgrzytać i im bardziej się tej sukience przyglądałam, tym bardziej nie mogłam uwierzyć w swój niefart.
Wszyscy wiemy przecież, że podstawową, kardynalną, głoszoną do znudzenia zasadą szycia z aksamitu i z weluru jest kroić w jedną stronę. No ileż można o tym mówić, aż się słabo robi, wszak raz wystarczy wspomnieć, bez przesady...
Skroiłam na odwrót. Przód szary, tył - głęboka czerń. Granda - bezbrzeżna rozpacz. Autoinwektywy. Po dziś dzień nie wiem, jak to się stało.
Pani w sklepie tekstylnym też nie mogła uwierzyć, ale miała jeszcze materiał, więc zaczęło się żmudne prucie, krojenie i zszywanie. Najgorsza praca z możliwych, czyli przeróbka. Ale udało się, jest czarno z dwóch stron:]
PS Dokonałam wstrząsającego odkrycia, jak naprawdę wyglądała mała czarna sukiena. Rzeczywistość radykalnie zaprzeczyła moim naiwnym wyobrażeniom. Godzę się z nowym porządkiem świata i przemyśliwuję, czy nie byłoby rozkosznie posiadać coś podobnego..?


Sukienka urocza. A z aksamitem to rzeczywiście dwa razy trzeba myśleć i osiem razy sprawdzać czy wszytko ok. Podziwiam za prucie aksamitu...pewnie wiórków aksamitnych było więcej niż śniegu w tym roku.
OdpowiedzUsuńJa kiedyś podobnie, szyjąc koleżance sukienkę z tafty, zaczęłam upychać na materiale części pod różnymi kątami. Na szczęście oprzytomniałam po złożeniu dwóch pierwszych wykrojonych części:)
OdpowiedzUsuńWarto było powalczyć z sukieneczką, bo prezentuje się naprawdę świetnie:) Sama nabieram ochoty na taką. Tak, "byłoby rozkosznie posiadać coś podobnego":)
I sukienka i rajstopy śliczne:)
OdpowiedzUsuńswietna !
OdpowiedzUsuńW końcu nowy post :) ja też ostatnio walczyłam z przeróbkami i poprawkami i przeróbkami poprawek. Osobiście najbardziej nienawidzę powtórnie wszywać zamków - bleee.
OdpowiedzUsuńW końcu nowy post :) ja też ostatnio walczyłam z przeróbkami i poprawkami i przeróbkami poprawek. Osobiście najbardziej nienawidzę powtórnie wszywać zamków - bleee.
OdpowiedzUsuńlongredthread :)
Współczuję prucia, wolałabym uszyć całą nową niż pruć.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJak pięknie! Tak szykownie! Jestem pod wrażeniem Twojego uroku i talentu!
OdpowiedzUsuńprzepiękna sukienka! wyjątkowo elegancka..chciałabym mieć ją w swej szafie...:)
OdpowiedzUsuńzapomniałam jeszcze...szalenie mi się podoba Twoja fryzura!
OdpowiedzUsuńGranda wraca w Wielkim Stylu niczym na Bal w Operze! zdolniacha i skromniacha. a tekst jak i wykonanie jak zawsze mistrzowskie! Minimalizm tylko podkresla Twoją eterycznosc i kobiecosc.
OdpowiedzUsuńEhh, jak ja za Tobą tęsknie!
OdpowiedzUsuńPięknie! Każda z nas powinna mieć taką śliczną małą czarną:)
OdpowiedzUsuńZa umiejętności krawieckie podziwiam, za cierpliwość tym bardziej. Aksamit i guziczki na plecach to coś, co zawsze będę uwielbiać.
OdpowiedzUsuńPrzeuroczo i jakże kobieco prezentujesz się w sukience i dziewczęcej fryzurce.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ten model jest wprost stworzony dla Ciebie - dobrze, że go "wyprostowałaś" :-) ...ale mnei wcale to nie zaskakuje jakoś, że za pierwszym razem skroiłaś w dwie strony - mi ciągle zdarzają się takie wpadki na oczywistościach ;-)
OdpowiedzUsuńW końcu powrót!!! :))) I to jaki efektowny - pięknie i szykowanie!!! :)
OdpowiedzUsuńPozdrowienia!
mała czarna może i niepozorna, za to Ty w niej bardzo szykowna - pięknie!
OdpowiedzUsuńGrandziu a mogę sobie u Ciebie taka zamówić??? Błagam (robi oczy kota ze shreka)
OdpowiedzUsuńNa szyciu się nie znam, więc stopnia trudności nie rozumiem, ale podziwiam :)
OdpowiedzUsuńPoza sukienką i fryzurę:)
Piękna Grandowa sukienka :)
OdpowiedzUsuńŚliczna sukienka, fryzura też. :):)
OdpowiedzUsuńNie znam drugiej osoby, która ma w sobie tyle wdzięku i uroku co Ty. No po prostu bijesz resztę blogerek na głowę :)
OdpowiedzUsuńWpadkę z krojeniem tkanin z włosem też zaliczyłam (kilka lat temu) gdy skroiłam i uszyłam (!!!) sztruksy :D Sukieneczka śliczna i idealnie do Ciebie pasuje. Dobrze, że jednak skusiłaś się na prucie (wiem jak to boli) bo szkoda by jej było :>
Piękna, piękna, piękna sukienka! I Ty w niej prezentujesz się naprawdę elegancko.
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńLolaJoo – dziękuję bardzo! Tak, cała byłam pokryta aksamitnym puszkiem. Tą lekcję szycia zapamiętam na wieki;)
Joanka-z – dobrze, że się z porę spostrzegłaś:) ja byłam przekonana, że kroję poprawnie:P Dziękuję!
Moment – dziękuję za komplement sukienkowy! Na urodę rajtek nie miałam wpływu:)
Agat – dzięki!
Longredthread – o taaaak, ostatnio wypruwając zamek uszkodziłam go. Za to kolejny wyszedł perfekcyjnie, bo zarzekłam się, że trzeciego nie kupię:)
Anko – rozumiem, też tak mam
Cuksowa – dziękuję Ci za miłe słowa!
TARA – bardzo mi miło:)
Sigrun – ah, pobieżyłam bym na taki bal;) dziękuję Ci za przemiłe komplementy:) Pozdrawiam serdecznie!
Milena - ;]
B – oj nie, co za wizja zastępów kobiet w tej samej sukience:)))
Grumpygreenmonkey – dziękuję!
Bee – Bardzo CI dziękuję:)
Betty B. – no właśnie, człowiekowi się wydaje, że to przecież banał, a tu klops;) Dziękuję Ci bardzo, Myślę, że to bardzo uniwersalna (i wygodna!) sukienka,
pracownia weekendowa – nareszcie mi się udało:) Dziękuję i pozdrawiam!
pani la mome – dziękuję!
Laff – Oczywiście:) Dam Ci znać, jak rzucę pracę:D
Sivka – dziękuję, bardzo mi miło:) Sukienka to prosy model, ale jej prucie- po grudzie.
Rykoszetka - :)) grandowo dziękuję!
Macchiato – bardzo mi miło!
Susanna – ołje, ale się naczytałam:) Teraz to się będę puszyć;) Dziękuję serdecznie za te miłe słowa i pozdrawiam!
Anecia – ślicznie dziękuję, naprawdę – bardzo mi miło!
Serdecznie dziękuję moim Drogim Czytelnikom za tyle miłych słów - nawet nie wiecie, jak mi przyjemnie:) Może nawet puszczę w niepamięć makabrę prucia i zachowam w pamięci tylko ochy i achy:D Pozdrawiam serdecznie wszystkich razem i każdego z osobna!
hej :) strasznie podoba mi sie TWoj blog i Twoje twórcze projekty :) miałabym prosbę, a mianowicie, czy miałabyś jakiś krój na prostą obcisłą spódnice dla nastolatki? Pozdrawiam i proszę o kontakt :)
OdpowiedzUsuńnormalnie Francja Elegancja- nie ma to tamto:)
OdpowiedzUsuńoj ja też nie znoszę przeróbek, wolę uszyć coś od nowa bawić się w prucie, przeszywanie i takie tam...
OdpowiedzUsuńa Twoja sukienka wygląda pięknie, a Ty w niej jeszcze piękniej...
Oj ile ja mam za każdym razem tego prucia, wszystko z roztargnienia, taki już los roztrzepanych :) Piękna sukienka, pozdrawiam !
OdpowiedzUsuńhttp://up-de.blogspot.com/
przepiękna ta sukienka.. ta prześwitująca wstawka to strzał w dziesiątkę.. uchyla rąbka tajemnicy:)
OdpowiedzUsuńW końcu nowy post!
OdpowiedzUsuńNam też zdarzają się takie wpadki ;)
Dobrze, że zawalczyłaś o sukienkę, bo jest urocza, a Ty w niej wyglądasz cudnie!
Kocham takie sukienki z przeźroczystą górą. Wygląda bosko!
OdpowiedzUsuń