sobota, 12 listopada 2011

Żyję i szyję

Na uprzejme pytania "czy żyję" odpowiadam niniejszym "tak, lecz co to za życie".
W sumie to dododów na to nie dostarczę, więc możecie tylko snuć domysły, czy to mój lap pośmiertnie (po mej śmierci, nie lapa) generuje treści, mające Was upewnić o moim well being, gdy tymczasem ja stygnę sześć stóp pod ziemią. Generalnie to kajam się, za to, że jak zwykle żeruję na cudzej aktywności i nie dostarczam czytelniczych uciech, ale, jak pragnę zdrowia, mam na to usprawiedliwienie lekarskie.

Nękają mnie ostatnio myśli, czy nie spakować siennika i kilku kromek chleba, nie zgłosić się do mistrza krawieckiego i spać u niego w stodole (chociaż może raczej w komórce, narodziła się we mnie uzasadniona wątpliwość, czy mistrzowie krawiectwa miewają stodoły) i pracować za wikt, bez opierunku. Gdzie się ludzie uczą szyć?! Potrzebuję albo mentora, albo książki "Szycie dla opornych z dobitnymi ilustracjami nie pozostawiającymi pola do wyobraźni z kilku perspektyw". Nieśmiało domyślam się, że nie ma na rynku podobnej pozycji. Powiedzcie mi, błagam, że się mylę.


Powyższa wizualizacja i moja lista zakupów zarazem ma Wam dać pojęcie, nad czym obecnie wpadam w furię/ zwątpienie/ przedwczesny entuzjazm, tzn co teraz szyję. Jest to mianowicie bluzka i płaszczyk. Bluzka liczy już rok od rozkrojenia, płaszczyk pokroiłam niedawno i z całością myślę zdążyć do wiosny (optymistyczne szacunki). Istnieje oczywiście "międzyczas" w którym powstają (a nawet i powstały) rzeczy prostsze lub potrzebniejsze o których będę was apdejtować, jak sądzę.

15 komentarzy:

  1. Ja już chyba kiedyś pisałam o 'Sekretach szycia'. Tam była cala masa rysunków dla opornych. Może jeszcze gdzieś na Allegro uda się dostać. Mi na dzień dzisiejszy pozostało szycie ręczne, gdyż prawą nogę (tę od pedała maszynowego) sobie wzięłam i złamałam. Czasu mam masę wolnego, ale jeszcze nie opanowałam sprawnego naciskania lewą kończyną ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Granada jeśli mogę coś doradzić to ja zaczynałam tak samo jak Ty beż żadnego wsparcia osoby znającej się na szyciu brałam Burdę i kombinowałam czasem rzucałam nożyczkami ale zawsze kończyłam rzeczy. Po 6 latach od pierwszego zetknięcia z maszyną mogę stwierdzić że szycie dla mnie to pestka uszycie płaszcza możliwe w 1 dzien a kiedys szyłam ponad miesiąc...
    Więc szyj i szyj kiedyś przyjdzie ten moment że szycie nie będzie miało przed Tobą żadnych tajemnic. tego Ci życzę :) Mimi

    OdpowiedzUsuń
  3. Rok od skrojenia to wcale nie tak długo :) ja mam w domu całe WIELKIE pudło skrojonych rzeczy, które czekają aż dojrzeję psychicznie do ich ukończenia. I czego w tym pudle nie ma... :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Uhuu! No ten różowy płaszczyk mnie zaciekawił, zresztą bluzeczka w kropeczki też :) A płaszcz to serio planujesz na wiosnę (bo materiał dość solidnie zimowo wygląda)? Czy to tylko kalkulacja wolnego czasu?

    Szyj i wracaj do Nas :)))

    OdpowiedzUsuń

  5. @ Miriana - pamiętam, szukałam podówczas na allegro, ale nie było. Lewą kończyną chyba też się da, spróbuję:D Najgorzej mieć masę wolnego i lizać go jak cukierki przez szybę...
    @ MiMi- dziękuję Ci za słowa wsparcia. Patrząc na Twoje dzieła, myślałam, że robisz to zawodowo! Wizja jest czarowna, mam nadzieję, że starczy mi cierpliwości... Płaszcz w jeden dzień brzmi dla mnie jak dowcip;)
    @ longredthread - poważnie?;) czuję się pocieszona:D
    @ pracownia weekendowa - po trosze kalkulacja, ale ten materiał wygląda ciepło, w istocie zaś jest lichy. Jako klasyczny zmarzluch szacuję go na późną wiosnę:)

    Dziękuję Wam za miłe słowa, aż serce roście i maszyna nie wydaje się aż takim krwiożerczym potworem;) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Hehe:)))) U nas też leży parę skrojonych rzeczy, które proszą się o uszycie:D Jestem ciekawa co wyczarujesz:)

    OdpowiedzUsuń
  7. a no i jest moja Grandunia! :D
    p.s. Czekam na kolejne odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Grandziu u mnie też leżą 2 sukienki - skrojone. Czasu nie ma a terminy gonią :/ Życzę Ci weny twórczej :) A szyjesz bardzo ładnie, warsztaty Ci nie potrzebne. Do czego człowiek sam dojdzie - tego się lepiej nauczy :)

    OdpowiedzUsuń

  9. @ SIstu - hihi, ja też jestem ciekawa:D
    @ laff - przybędę, Kochana, przybędę:D
    @ Susanna - wenę to mam, ale nijak jej nie mogę uskutecznic z uwagi na niewiedzę:P Dziękuję Ci za miłe i pocieszające słowa. Masz rację, jak się człek dodrapie czegoś własnymi pazurami, to tkwi to w nim dobitniej:)

    OdpowiedzUsuń
  10. materiały takie apetyczne, że pozwolę sobie nalegać na Ciebie, aby praca została skończona przed wiosną...:-)...ja do cierpliwych nie należę...;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przesyłam Ci poprzez elektroniczne łącza, trochę wiary i wytrwałości: ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ może to nie wiele, bo sama nie mam teraz cierpliwości do dużych projektów, ale co tam, podzielę się ;) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  12. chyba każda szyjąca osoba ma szafy bądź pudła wypełnione takimi wykrojonymi ciuchami, które czekają na lepszy czas, ja mam tego całą masę :), co jakiś czas je przekładam i sama siebie przekonuję, że już niebawem siądę i coś dokończę ;)
    Grando bądź dzielna - w końcu to ćwiczenia czynią mistrza!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Taki mentor fajna sprawa- moim jest mama, ale mieszka tak daleko a przez telefon to to samo co pokazanie palcem "tutaj przeszyj trochę mniej to ci się łatwiej wywinie" i takie porady w czasie szycia były by nieocenione. Ahhh.
    Leżą u mnie Burdy z zakładkami co uszyć, odłożone tkaniny czekają na swoje tzw. 5 minut by powstać z popiołów...tyle pomysłów że nie wiadomo w co ręce włożyć a i tak idę myśleć przy zmywaniu hehe. Polecić Ci mogę "Kulisy kroju i szycia" chyba ze dwie części tego jest. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. a moze "szycie krok po kroku"?? taka wersja burdy dla początkujących, są obrazki i jest tekst, choć myślę, ze moim pomysłem mogłam urazić, bo tamto to raczej dla takich jak ja, co marzą o szyciu a jeszcze nie siedzieli przy maszynie;)

    pozdrawiam i życzę najścia weny i czasu ;)
    Lena

    OdpowiedzUsuń
  15. No co za szczęście :)
    Z tej okazji przyznałam Ci wyróżnienie na blogu :D
    Też by mi się przydał jakiś mistrz krawiecki albo kurs, ale ciągle kasy brak ;)

    OdpowiedzUsuń