piątek, 5 listopada 2010

jak dbać o jestestwo

Nastał czas, kiedy myśl o wypędzeniu psa na dwór należy obrócić w myślach dwa razy i z każdej strony, zatem ja również nie skazuję bezmyślne mego ciała na wątpliwe rozkosze smagania deszczem i zimnym wiatrem. Są takie przypadki, kiedy trzeba opuścić zaciszną kwaterę i udać się po produkty pierwszej potrzeby, czyli duży słoik nutelli (który okazał się być dobrem luksusowym, w całej wsi nie dało się namierzyć) i butelkę Martini Bianco. Błąkając się po osiedlowym sklepie, po którym nie oczekiwałam wiele dobrego, a otrzymałam nad podziw wiele, natrafiłam na ten oto artefakt, który oceniam jako uroczy:



{karmelki twarde, jak można przeczytać na odwrocie. Mam podejrzenie, że ładniej wyglądają, niźli smakują, więc decyzję o pożarciu odkładam na nieodległą przyszłość}

I w tym czasie wietrznym a zimnym zadbać należy o fundament naszego jestestwa, mianowicie o stopy. Co też uczyniłam, szyjąc sobie kapcie-balerinki. Sądzę jednak, że termin „łapcie” jest jednocześnie i bardziej wdzięczny i mniej oklepany, posiada swoisty urok i nie waham się go używać (świadoma jednakowoż jego nikłej trafności, jeśli chodzi o proces wytwarzania onych)






W następnym odcinku: jak uszyć kapcie-baleriny, Granda radzi:>

23 komentarze:

  1. takie nlaczki to istne marzenie:D ach i jak dobrze iwedziec ze ktos ma podobne zachcianki nutellowo martinowe jak ja:D high five!:) a te cukierki to dobre - pewnie smakuja jak lizaki tego samego typu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. To zdecydowanie są łapcie;) A urocze karmelki twarde opakowane-jak-lekarstwa wcale w smaku takie złe nie są.

    OdpowiedzUsuń
  3. A czy to przypadkiem nie dopalacze? ;>

    Balerinki genialne! Oczekuję z wielką niecierpliwością na instrukcję.

    P.S.: A jak Ci się podoba "Stulecie chirurgów"?

    OdpowiedzUsuń
  4. heh,osiedlowe i prowincjonalne spozywczaki kryja wiele przedziwnych tajemnic:)ale w takiej formie-opakowane ala lekarstwo nie widzialam jak zyje! uwielbiam za to lizaki, przypominaja mi dziecinstwo kiedy sie lizalo az bedzie ta kolorowa wrstwa przeswitywac niczym ukladanka w kalejdoskopie:) biale balerinki cudo! fajnie by bylo znalezc takie na Mikolajki albo pod choinka:)
    juz Cie widze jak w nich biedasz po domu, w bialym reczniczku zamotanym po kapieli i szlafroczku niczym Audrey "... u Tiffanniego"

    OdpowiedzUsuń
  5. Karmelki spokojnie możesz zjeść: pamiętam z dzieciństwa identyczne lizaki - słodkie i psują zęby, ale warto:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie papcie, lapcie, ciapcie slodkie :) A cuksy wygladaja fajnie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyglądają jak lizaki bez patyczków-tzn. te karmelki,nie łapcie:))Łapcie-właśnie tak się mówi!Są urocze!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. te karmelki są we wzorki jak lizaki z dzieciństwa:)

    OdpowiedzUsuń
  9. jakie śliczniaste laczki! :D poczytałabym w takich książeczkę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. @ Panna Lemoniada – no to możemy się kolegować:P też tak sobie myślę, ale żal mi je wyłuskiwać:)
    @ panna marta. – mogą smakować jak lakierek z witaminy C, nie obrażę się:)
    @ Marchewkowa – nawet jeśli są, to ja je tylko kolekcjonuję, bo leżą sobie na półce:> „Stulecie chirurgów” jest niesamowicie – wciągające i frapujące. Jestem zaskoczona, nie spodziewałam się tak wartkiej akcji i ciekawie ujętego tematu. Jednakowoż czasem skóra mi się jeży na całym ciele, bo jestem obecnie na rozdziale przed wynalezieniem anestezji:}
    @ Sigrun – o tak, robi się taki uroczy witrażyk! Chyba nie wytrzymam i naruszę opakowanie:] gwarantuję Ci, że ja tak uroczo nigdy nie biegam:D ale przyznaję, że szyłam je, by pasowały mi do porannego polarowego szlafroka. Dziękuję!
    @ My Taste Of Honey – dzięki!
    @ Sivka - :) łapciom patyczków nie brakuje, ale mają inne różności w sobie, o czym w następnym poście.
    @ Luiza – takie lizaki jeszcze są w produkcji i do nabycia w osiedlowych spożywczakach:)
    @ Kitty – dziękuję!
    Ściskam i dziękuję za komentarze!

    OdpowiedzUsuń
  11. hej! ty masz pościel w taki wzorek?i wywijane ramy łóżka?

    OdpowiedzUsuń
  12. kiedyś były takie lizaki !!! lubiłam je jak byłam mała ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Te karmelki na pewną są pyszne! Jadłam takie lizaki w dzieciństwie :) Wiesz, że jest tylko jedna fabryka w Polsce, która umie takie wytwarzać?
    Tak samo jest pewnie z Twoimi kapciowymi balerinami :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bamboszki świetne!Zazdroszczę noszenia po domu białych papci, u mnie po dwóch dniach byłyby czarne;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak byłam mała, jadłam takie lizaki :D Teraz z sentymentu też mi się zdarza, ale rzadko.
    A łapcie są urocze :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kapcie równie słodkie jako te karmelki :D Urocze i uroczo się w nich stópki prezentują :]

    OdpowiedzUsuń
  17. bardzo fajne łapcie, swetny pomysl z samodzielnym uszyciem sobie takich- w sklepach nie zawsze znajdzie sie takie jak by się chciało ;) Przeglądnęłam (na razie niestety tylko pobieznie) Twoj blog, robisz śliczne ubrania i masz piękny styl! gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  18. cudne kapcie! czekam na kolejny post

    OdpowiedzUsuń
  19. @ Sigrun – w istocie ramy łóżka są gięte (swego czasu w ikea), niestety to nie jest wzorek pościeli, a szkoda! Szalenie mi się podoba i pościel byłaby przednia!
    @ VintageBELAmour – są w dalszym ciągu. Na odpustach i wszelkich festynach są łatwo dostępne (przynajmniej na Śląsku;))
    @ Klamoty – nie wiedziałam!:O wzbogaciłaś mnie o wiedzę, dziękuję:)
    @ Pani La Mome – zapobiegliwie popełniłam im fioletową podeszwę:) teraz zbierają miliony nitek, które mi się zawsze po podłodze kulają:P
    @ cuksowa – jakie:>?
    @ Anja – dzięki:) ja też rzadko, bo są mega słodkie:)
    @ Susanna – dziękuję!
    @ parasola – dziękuję Ci! Jest mi bardzo miło. Ja też przejrzałam Twój i dotarłam nawet do chlubnych początków:) Pozdrawiam!
    @ behindblueeyes – dziękuję! Postaram się rychło zmobilizować:)
    Dziękuję Wam z dobre słowo!

    OdpowiedzUsuń
  20. rewelacyjne łapcie! czekam na tutorial, bo też takie chcę!


    PS. Zapraszam do zabawy w Tajemniczego Mikołaja. To już ostatni moment, żeby się zgłosić!

    OdpowiedzUsuń
  21. Często 'ładne' słodycze są niejadalne i lepiej zostawić je w opakowaniu.
    Za to nutellę zdecydowanie z opakowania trzeba usunąć :]

    OdpowiedzUsuń