środa, 20 października 2010

kokarda,falbanka,niefart

Czas wychynąć z marazmu i opublikować posta. Zawsze mnie zastanawiało, czemu ludzie postrzegają mnie jako optymistkę, kiedy ja jestem z natury kłapouchem? Pozostanie to zawsze dla mnie niezgłębioną tajemnicą.
Ostatnio nurzam się w złej karmie i za cokolwiek się nie chwycę, obraca się toto w zgliszcza. Na których siedzi kupka nieszczęścia i obficie roni łzy. Wkurza mnie to niepomiernie, więc staram się przełamać prawo serii, ale wdepnąwszy wczoraj w (nieruszoną) kawę, oblawszy się suto klejem typu kropelka i zahaczywszy zadem o kieliszek czerwonego wina, który obmazał wszystko z zasięgu 1,5 metra łącznie ze ścianą poczułam, że coś we mnie pękło:) Postanowiłam, że nie kiwnę palcem, póki nie zauważę, że burzowa chmurka znad mojej głowy przemieściła się nad innego farciarza. Poza tym miałam niewielkie pole do popisu, bo czucie w palcach po zdarciu wierzchniego naskórka wraz z klejem i przylepionymi doń przedmiotami odzyskałam dopiero dziś. Zabrałam się zatem za katharsis mojej nory mieszkalnej i robię jej spa. Jest dobrze, bo na razie nie zalałam domu, nie podpaliłam, tynk nie odpadł.

Buty, które mam na sobie i nad którymi zachwycało się sporo osób są dostępne obecnie w outlecie Ryłko w cenie okrojonej (tak, bolało mnie serce, bo zapłaciłam dwa razy tyle, no ale od zeszłego roku mam w czym chodzić), więc jeśli ktoś się chce uszczęśliwić, to może. Są naprawdę świetne w eksploatacji.
Mina, którą mam na sobie a nad którą nie będzie żadnych zachwytów, jest wynikiem chmurki burzowej. Widać było nawet cień na twarzy, ale postanowiłam go usunąć z pomocą narzędzi PS.
 Opaskę wykonałam własnoręcznie, był to proces krótki i przyjemny. Walał mi się po szpargałach kawałek urodziwej gumki, więc postanowiłam, że wykorzystam go w słusznej sprawie ujarzmiania mojej odrastającej grzywy, która dobija mnie straszliwie. Czy raczej dobijała, bo dziś już jestem po wizycie u fryzjera, który przerzedził ją nieco i zdyscyplinował. Znalazłam fryzjera-cudo. Będę wierna do grobowej deski. Mojej, tudzież (odpukać) fryzjerki.
Ciuchy wdziałam na wieczór w kinie. Udało nam się upolować "Kucharzy historii", grali jeszcze w jednym kinie. bardzo chciałam zobaczyć ten film a przegapiłam moment wyświetlania. Było nas na sali w sumie pięć osób, trochę przygnębiające w porównaniu z tłumami, które chwilę wcześniej widzieliśmy w marketo-multipelksie. ŚWIETNY FILM! Naprawdę, jeden z lepszych, które ostatnio miałam okazję oglądać. Prosty, ale niebanalny w formie, poruszający, bez dydaktyzmu. Czasem bardziej o samej wojnie i o ludziach w niej uczestniczących, niż o gotowaniu na froncie. Zostaje w pamięci i w sercu. Jeśli będziecie mieć okazję, to proszę z niej skorzystać!



spódnica Camaieu
sweterek Zara
buty Ryłko
 falbaniaste coś SH
torebka w prezencie
opaska  Granda, czyli DIY

38 komentarzy:

  1. Nie mogę się napatrzeć na Twoją fryzurę, cudowna jest :*

    OdpowiedzUsuń
  2. jestem zachwycona fryzurą, a moja fryzura- cóż, nie ma czego oczekiwać, jest zwyczajna, tylko trochę kolor zmieniłam- ale na gorszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ale sobie włosy ułożyłaś pięknie! pięknie, pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam Twoje soczyste plastyczne teksty lekkość stylu w tekście jak i w obrazie! fryzura jak zawsze jest powodem frustracji

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszelkim chmurkom mówimy nie ;) A Ty wyglądasz prześlicznie. Bardzo ładna fryzura. I masz niezwykle piękną twarz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam Twoje fryzury, poza tym piękna opaska :) całość bardzo mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozpływam się z zachwytu nad Twoim włosami - widać, ża są gęste i zdrowe.
    Jejku, zupełnie Cię rozumiem...też mi okolica ciągle wspomina o moim optymiźmie i uśmiechu a ja rozglądam się dookoła zastanawiając się o kim oni mówią, bo przecież nie o mojej pesymistyczno-realistyczno-kłapousiej osobie... Pech, czasem się doczepi i odejść nie chce.
    Pociesz się, że nie sama nurzasz się ostatnio w maraźmie (o ile to pocieszające...:)
    no i napiszę jeszcze, kończąc już ten przydługawy komentarz, że bardzo, bardzo podoba mi się jak piszesz! czy to talent wrodzony, czy też roziwjany intensywnie w czasie jakiś specjalistycznych studiów lub pracy zawodowej?
    pomachy z daleka!

    OdpowiedzUsuń
  8. czasem tak jest ze wszytsko idzie nie po mysli. Za to później będzie juz tylko lepiej:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Prawo serii...wrr.
    Subtelnie,wdzięcznie i lekko,Kłapouszku:)

    OdpowiedzUsuń
  10. kapitalnie wyglądasz w tej fryzurce!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mimo chmurki burzowej, wyglądasz wesoło i filuternie;)Tak już masz, nawet Kłapouchego wszyscy lubią.
    Fajne te falbany.

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam napisać, że masz śliczną opaskę, ale skoro sama ją zrobiłaś to napiszę, że masz przecudowną opaskę :) Świetny look. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. hm mam ze 3 podobne opaski i jakoś leżą zapomniane, nie lubię jak mi się po jakimś czasie zaczynają zsuwać:)
    a Ty jak zwykle ślicznie wyglądasz i widzę, że nie tylko ja mam zdolność rozpierdzielania wszystkiego wokoło ze szczególnym uwzględnieniem siebie samej:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak masz złą karmę to się nie przemieszczaj w okolicach plamiących płynów, nie dotykaj niebezpiecznych substancji tylko się zabierz za szycie, bo do tego masz zawsze słonko jak na Teneryfie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. to nie fair -jak ja tkwie w marazmie to wygladam zupelnie inaczej :(
    super stroj a fryzura - mega!

    OdpowiedzUsuń
  16. fajna torba. :)

    nie ma nic gorszego, niż palce obklejone kropelką lub innym superglu ;/

    OdpowiedzUsuń
  17. Możesz być naprawdę godną następczynią Frety w kwestii malkontenctwa:D Robisz to uroczo, z resztą taki sam jest też Twój strój:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam Twoje pomysły i wszelkie własnoręczne dzieła :)

    OdpowiedzUsuń
  19. tym razem najbardziej moją uwagę przykuła fryzura, jest świetna

    OdpowiedzUsuń
  20. Ślicznie wyglądasz kobieco i delikatnie

    OdpowiedzUsuń
  21. To ja też pochwalę Twoją fryzurkę: świetnie wyglądasz we wszystkich możliwych kokach i upięciach!! Bez wyjątku.

    OdpowiedzUsuń
  22. Przeuroczo wyglądasz, bardzo kobieco.
    A co do pecha, to cóż, czasem muszą się trafić gorsze dni, żeby później docenić te lepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wylany klej mówisz? :) Skąd ja to znam - wczoraj podobnie przez przypadek potraktowałam swoje nowiuteńkie leginsy...
    Pech pechem, najważniejsze jest dobre samopoczucie a Tobie go chyba nie brakuje :)
    Serdecznie pozdrawiam

    PS. opaska bombowa! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. @ Sanna's Land of Illusion, lady_sport, venila kostis, sandrula, Sigrun, Anja, cuksowa, Natalka, 6roove, Pani La Mome, Marta, Kaffiarka, VintageBELAmour, Klamoty, Kitty, Catherine&Oliv, Eule, Zuzolińska, Sivka
    – serdecznie Wam dziękuję za miło słowa:))))
    @ Marysia – ah, żebym ja się tak rozpływała nad swoimi włosami:) już nie są takie gęste, bo fryzjerka umiejętnie je przerzedziła i chwała jej za to, bo wreszcie się jakoś ogarniam:P talent chyba wrodzony być musi i do mnie przypisany, bo ja niczego w ramach studiów nie rozwinęłam, prócz przeświadczenia, że mój czas jest niesprawiedliwie i oburzająco marnotrawiony. Dziękuję Ci Marysiu.
    @ Rzaba – oby..:D
    @ Camelia – tym bardziej dziękuję:)
    @ agg – dzięki. Ja też mam takie odczucia. Ale taka robiona samodzielnie na wymiar zsuwa się mniej:]
    @ Miriana – trochę się lękam podchodzić do maszyny. Mogę sobie palce przyszyć do materiału alboco.
    @ robaczek – dziękuję. Muszę koniecznie sprawdzić, jak robiła to poprzedniczka.
    @ ISHQuuu – to jeszcze gorsza werja. Ja zrujnowałam sobie tylko opuszki, ale w przeciwieństwie do legginsów, one się regenerują.

    OdpowiedzUsuń
  25. Postaraj się nie myśleć o burzowej, złośliwej chmurze nad Tobą. Mi to pomaga :)

    I dlatego nie bawię się z klejami-Kropelkami! Zawsze, zawsze sobie coś ubrudzę i posklejam. A place palcami, ale szkoda legginsów :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Sliczna fryzura! A stylizacja jest po prostu "classy"!

    OdpowiedzUsuń
  27. czyli dalej szukasz tego jedynego podkładu? ja chyba znalazłam właśnie:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jesteś fenomenalna w tym co robisz i jak interesująco prowadzisz bloga :) A fryzurką także jestem zachwycona!! Opaska kapitalna :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Twój pisarski polot nie przestaje mnie cieszyć i zachwycać:) Stylizacje oczywiście też:)
    Ale czytać Twoje wpisy, to prawdziwa rozkosz dla ducha:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ooo myśląłam, ze to falbankowe to też DIY. Fajne jest :)

    OdpowiedzUsuń
  31. swietna fryzurka:D
    cały zestaw mi sie podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Masz farta z ta spodnica, ja na taka polowalam, ale mojego rozmiaru juz nigdzie nie bylo ;/

    OdpowiedzUsuń