czwartek, 25 lutego 2010

sowa płowa

Zamarzyła mi się koszulka z sową. Dość natrętnie krążyła za mną ta myśl, więc by osiągnąć spokój ducha, postanowiłam ją zrealizować. Sowa wyszła jak widać, na załączonym obrazku. Trochę się jej oblicze krzywi, gdyż bluzka ma marszczenia w okolicach bioder (skrupulatnie wygładzone do zdjęcia).
Całkiem przypadkiem z sową zakolegował się mój wytwór makaronowy, vel ocieplacz, vel-cokolwiek (przed przystąpieniem do realizacji projektu przejrzałam sporo tych naszyjników, które wyszły spod ręki innych, by mieć jako takie pojęcie do czego dążę - w efekcie mój nie przypomina żadnego z nich, ten proces twórczy jest wybitnie nieprzewidywalny).

bluzka - diy
spodnie - sh
ocieplacz - diy
buty - emu

3 komentarze:

  1. Wspaniała sowa. W jaki sposób ją wyczarowałaś?

    OdpowiedzUsuń
  2. =)
    dziękuję. wymalowałam ją pędzelkiem i farbami akrylowymi, tylko takimi do tkanin. one są termoutwardzalne, czyli trzeba je przyprasować żelazkiem. w praniu zachowują się jako-tako, trzeba tylko ustawić tryb "ręczne"

    OdpowiedzUsuń
  3. zmysłowa sowa :-))

    OdpowiedzUsuń